197 tysięcy zł zamiast 25 tysięcy zł. Tyle miało kosztować gminę przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania wójt gminy Widuchowa . Wszystkiemu winne obostrzenia

             

W Widuchowej miało się odbyć w ostatnią niedzielę kwietnia referendum w sprawie odwołania wójt Anny Kusy – Kłos, która sprawuje ten urząd nieprzerwanie od 2014 roku. Inicjatorem akcji jest były sołtys Widuchowej Janusz Wełpa niezadowolony z dotychczasowej zachowawczej taktyki zarządzania gminą, która nie jest nastawiona na jej rozwój.       

         
Wraz z grupą popierających go mieszkańców zarzuca wójt m.in. działania na niekorzyść mieszkańców gminy oraz ciągłe ignorowanie ich opinii, uchybienia w gospodarce komunalnej, niegospodarność i rażące marnotrawienie gminnych pieniędzy, łamanie prawa oraz nieuzasadnione zwalnianie pracowników urzędu i brak współpracy z radą gminy.     

                    
Co sądzi o tym sama Anna Kusy-Kłos? Uważa, że zarzuty są bezpodstawne, ale musi zgodnie z prawem poddać się społecznej ocenie swojej pracy:               
„Takie są prawa demokracji i każdy, kto jest z wyboru musi się mierzyć z tym, że ktoś powie, że nie jest zadowolony. Takie jego prawo. Nie zgadzam się jednak z takimi prawami demokracji, gdzie wszystkie zarzuty są niezgodne z prawdą; one są po prostu kłamstwami” – ocenia wójt Kusy-Kłos.              

Nie wszyscy mieszkańcy podzielają opinię grupy referendalnej. Padają również słowa uznania i zapewnienia, że w gminie widać efekty dobrego zarządzania wójt:              

„Dla mnie to jest głupota. Powinno się dać tej pani szansę wykazania się do końca kadencji zwłaszcza, że teraz jest ta pandemia. Robi, co robi, zawsze coś się dzieje…, ulice zrobi, nad Odrą się coś robi…”.            

„Jak tylko weszła to porządnie się zrobiło, promenadę nad Odrą zrobiła. Bardzo dużo”.                
Wielu mieszkańców w ciągu ostatnich dni nie mierzyło się z pytaniem zagłosować za odwołaniem wójt czy przeciw, ale na pierwszy plan wysunął się dylemat czy wziąć udział w głosowaniu czy z powodu rozsianego skutecznie strachu przed koronawirusem zdecydowanie nie. Było bardzo prawdopodobne, że wynik przeprowadzonego referendum nie będzie wiążący z powodu zbyt małej frekwencji, bowiem aby było ważne musi wziąć w nim udział ponad połowa uprawnionych do głosowania.              

Do tego doszła trudna sytuacja gminy jak wszystkich zresztą samorządów w Polsce z powodu nieodpowiedzialnego zablokowania działania istoty bytu, czyli krajowej gospodarki oraz wprowadzania absurdalnych obostrzeń, co już skutkuje lawinowym ubytkiem środków w budżetach i brakiem źródeł ich pozyskiwania. Jak zauważa wójt Widuchowej to będzie najdroższe referendum w historii:                  
„Referendum w normalnych okolicznościach kosztowałoby ok. 25 tysięcy. Dziś, by zabezpieczyć mieszkańców i komisje, wydamy 197 tys. To są pieniądze z budżetu gminy, a nie z budżetu państwa. Chyba trochę szkoda”.                 

Jednak rozsądek wziął górę nad przepisami i komisarz wyborczy Anna Sienkiewicz zdecydowała o zawieszeniu głosowania. Jak czytamy w uzasadnieniu decyzji:           
„20 marca minister zdrowia ogłosił na obszarze Rzeczpospolitej Polskiej stan epidemii. Biorąc to pod uwagę zasadne jest zawieszenie terminu głosowania w referendum gminnym. Nowy termin zostanie wyznaczony przez komisarza wyborczego niezwłocznie po ustaniu przyczyny zawieszenia głosowania”.                 

Pełne uzasadnienie powodów inicjatywy odwołania przed upływem kadencji wójt gminy Widuchowa na stronie:              https://www.igryfino.pl/wiadomosci/35576,dlaczego-chca-referendum-jak-wojt-odnosi-sie-do-zarzutow

Na podstawie radioszczecin.plgs24.plhttps://radioszczecin.pl/1,404407,widuchowa-za-tydzien-referendum-w-sprawie-odwola

https://gs24.pl/koronawirus-wygral-z-referendum-w-widuchowej/ar/c1-14927526

Oprac. BC

Obraz Tumisu z Pixabay

Get involved!

Comments

No comments yet