Skarpety z serii Czerwone Maki upamiętniające bitwę o Monte Cassino

Upowszechnianie pięknych kart z historii naszego kraju stało się wyzwaniem instytucji państwowych, zespoły ludzi więc dwoją się i troją nad formami promowania polskich dokonań, a przy okazji generowania niezłego zysku, ale okazuje się, że z nadmierną kreatywnością w docieraniu z historią do obywateli i przy okazji bycia trendy można przesadzić, co kończy się całkiem sporym niepowodzeniem, szczególnie kiedy opozycja czeka na każde potknięcie.                        

Bo jak inaczej, jak nie w kategoriach niepowodzenia ocenić wprowadzenie przez gdańskie Muzeum II Wojny Światowej do sprzedaży serii, która wywołała spore kontrowersje i poruszenie społeczne. Zwrócenie uwagi na ważne wydarzenie z czasów II wojny światowej zostało co prawda osiągnięte, ale rozgorzała dyskusja czy podjęte w tym celu środki nie przekroczyły granicy dobrego smaku i wyczucia tego co wypada, a czego nie? Chodzi o promocję w muzealnym sklepie … skarpet z serii Czerwone Maki związanej z rocznicą zwycięstwa w bitwie o Monte Cassino, która wywołała burzę w sieci. Niektórym wydały się owe skarpety niegodne ofiar wojennego dramatu, który rozegrał się 77 lat temu.              

Jak donosi portal dziennikbaltycki.pl Muzeum II Wojny Światowej, które wprowadziło 18 maja promocję na pamiątki z serii Czerwone Maki, już wycofało z oferty kontrowersyjne skarpety w maki, a nawet wszystkich czujących się takim pomysłem upamiętnienia wielkiego zwycięstwa nad Niemcami, którego największymi bohaterami i ofiarami byli Polacy, urażonymi i dotkniętymi przeprosiło, ale jak się okazuje jednak niesmak u wielu pozostaje. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy o ,,infantylizowaniu” historii, czy zaniku czasów ,,kiedy pewnych rzeczy po prostu nie wypadało”.         

Jak wynika z krytycznej wypowiedzi dla Dziennika Bałtyckiego dr Janusza Marszalca, byłego wicedyrektora Muzeum II Wojny Światowej, w tej sprawie zabrakło ,,refleksji i szacunku do ofiar”, a ,,żenująca oferta handlowa wpisuje się w model trywializowania historii”. Historyka po tej kontrowersyjnej ofercie promującej bitwę o Monte Cassino niepokoi również ,,co Muzeum wymyśli z okazji wyzwolenia Auschwitz czy Powstania Warszawskiego…” i zadaje pytanie: ,,czy już wszystko jest na sprzedaż?”.             

Z kolei Muzeum II Wojny Światowej, które na fali krytyki wycofało kontrowersyjny produkt ze sprzedaży i przeprosiło ,,wszystkich, którzy poczuli się dotknięci”, powołuje się w wydanym w tej sprawie komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej, na ,,działania statutowe instytucji”, jakim jest zadanie popularyzacji treści historycznych przy pomocy sprzedaży pamiątek tematycznych w tym m.in. ,,kobiecej i męskiej linii asortymentu”, mających inspirować kupujących do poznawania historii, a stosowanych z dobrym efektem również przez ,,kluczowe instytucje kultury na całym świecie”. Wśród nich wymienia m.in. Imperial War Museums w Wielkiej Brytanii, The National WWI Museum and Memorial w USA czy Hiroshima Peace Memorial Museum w Japonii.          

Zgodnie z tym, że nie myli się tylko ten co nic nie robi, należy pozostawić ocenę sprawy każdemu zgodnie z jego przekonaniem, ale przy okazji nie sposób nie wspomnieć o tych wydarzeniach sprzed lat we Włoszech, które stały się symbolem odwagi, męstwa, determinacji, niezwykłych zdolności i bohaterstwa polskich żołnierzy, którzy musieli przedzierać się pod ciągłym niemieckim ostrzałem przez nieznany im, nieosłonięty trudny górzysty, w dodatku całkowicie zaminowany teren, aby jak czytamy w portalu muzhp.pl ich poświęcenie i przelana krew niekoniecznie były później doceniane:         

,,Bitwa o Monte Cassino (…) wywoływała wiele gorących dyskusji. Podnoszono argument bezsensowności poniesionych strat. Melchiorowi Wańkowiczowi (autorowi reportaży z pola bitwy przyp. red.) zarówno londyńska emigracja jak i komunistyczny reżim zarzucały nadmierną gloryfikację polskiego zwycięstwa. Do 1989 r. cenzurowano jego reportaż. W wydaniu, które służyło w trakcie przygotowywania niniejszego artykułu peerelowska cenzura „wycięła” fragmenty poświęcone losom polskich żołnierzy na „nieludzkiej ziemi”. Mimo to poświęcenie żołnierzy II Korpusu, legenda bohaterskiego misia Wojtka czy pieśń „Czerwone Maki” na Monte Cassino na trwałe stały się częścią polskiej pamięci historycznej”.        

Opracowanie BC 

Źródło:   

Dodaj komentarz