Arcybiskup Vigano: decyzje o sprawowaniu kultu Bożego nie należą do władz świeckich

W obszernym wywiadzie udzielonym włoskiemu watykaniście Marco Tosattiemu arcybiskup Carlo Maria Vigano bardzo surowo zrecenzował postawę władz świeckich, które doprowadziły do zamknięcia świątyń. Wiele gorzkich słów padło również pod adresem części dostojników kościelnych, zbytnio uległych wobec nadmiernych restrykcji rządowych.

Anglojęzyczny zapis rozmowy ukazał się na portalu The Remnant Newspaper. Były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych jednoznacznie ocenił decyzję rządu włoskiego o przedłużeniu okresu, w którym Msze święte i nabożeństwa w tym kraju pozostaną – także po 4 maja – zamknięte dla wiernych, pomimo rozpoczętego w poniedziałek kolejnego etapu „odmrażania” poszczególnych sektorów życia publicznego.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò odniósł się w swej wypowiedzi do roszczeń państwa odnośnie porządku celebracji liturgicznych i funkcjonowania świątyń. Przypomniał, iż na mocy konkordatu zawartego z władzami włoskimi, Kościół cieszy się „pełną swobodą i autonomią w wykonywaniu swojej posługi”.

– Żadna władza nie może ingerować w tę posługę, nawet za zgodą władzy kościelnej, która nie jest panem, lecz tylko administratorem łaski udzielanej wiernym poprzez sakramenty – podkreślił ksiądz arcybiskup.

– Jurysdykcja nad miejscami kultu należy zatem całkowicie i wyłącznie do miejscowego ordynariusza, który z pełną autonomią decyduje – dla dobra dusz powierzonych jego pasterskiej opiece – o tym, jakie nabożeństwa i przez kogo mają być tam odprawiane. Premier nie może zezwalać na dostęp do kościołów, nie mówiąc już o ustanawianiu tego, co wierni lub duchowni mogą czynić – dodał hierarcha.

– Wynikające z dekretów premiera zawieszenie prawa do korzystania z wolności wyznania jest oczywiście bezprawne. Ufam, że znajdą się tacy, którzy zechcą oficjalnie to ogłosić, kładąc kres owemu haniebnemu złudzeniu wszechmocy ze strony władzy cywilnej, nie tylko przed Bogiem i Jego Kościołem, ale także wobec wiernych i obywateli Włoch – te z kolei słowa odnoszą się do faktu podważenia dekretów rządowych przez wybitnych prawników, w tym sędziów Sądu Najwyższego.

Jedna z kwestii podjętych przez Marca Tosattiego dotyczyła poczucia opuszczenia, jakiego – w opinii dziennikarza – doświadcza wielu wiernych świeckich oraz kapłanów ze strony włoskiego Episkopatu.

– Aby uniknąć nieporozumień, musimy zaznaczyć, że Konferencja Biskupów nie ma władzy nad biskupami, z których każdy posiada w swojej diecezji pełną jurysdykcję, w jedności ze Stolicą Apostolską. Jest to jeszcze ważniejsze, gdy zrozumiemy, że CEI (Konferencja Episkopatu Włoch) była zbyt koncyliacyjna i w istocie została zdominowana przez włoski rząd – zastrzegł abp Viganò. Jak podkreślił, hierarchowie powinni, nie oglądając się na głosy z zewnątrz, raczej zadbać o to, by z rozwagą i mądrością zagwarantować wiernym dostęp do Mszy świętej i sakramentów.

– Wyniosłe milczenie CEI (Konferencji Episkopatu Włoch) i niemal wszystkich lokalnych ordynariuszy ujawniło sytuację podporządkowania się państwu – bezprecedensową i słusznie postrzeganą przez wiernych oraz kapłanów jako rodzaj porzucenia. Skandaliczne przypadki nalotów na kościoły przez organa ścigania, nawet podczas celebracji Mszy świętej, są symbolicznym przykładem tego porzucenia – podkreślił hierarcha. 

– Taka świętokradzka arogancja powinna była sprowokować natychmiastowy i gwałtowny protest Watykańskiego Sekretariatu Stanu. Ambasador Włoch przy Stolicy Apostolskiej powinien zostać wezwany i usłyszeć ostry protest przeciwko poważnemu naruszeniu konkordatu przez rząd. Z kolei Stolica Apostolska powinna była zastrzec sobie prawo do odwołania nuncjusza apostolskiego we Włoszech, gdyby nielegalne środki podjęte przez władze nie zostały wycofane – ocenił były dyplomata Kurii Rzymskiej.

Arcybiskup Viganò pochwalił postawę biskupa diecezji Ascoli-Piceno Giovanniego d’Ercole, który zażądał od władz, w tym osobiście premiera Conte, pełnego uznania katolickiego prawa do publicznego kultu.

– Przemawiał jako prawdziwy biskup, z autorytetem, który pochodzi od Chrystusa. Jestem pewien, że jest wielu innych, podobnych mu pasterzy, kapłanów, którzy czują się odpowiedzialni za powierzone im dusze. Ale wielu milczy… Właśnie w obecnym, wielkanocnym okresie liturgicznym rozbrzmiewa przypowieść o Dobrym Pasterzu; Pan Jezus wspomina także najemników, którzy nie dbają o zbawienie owiec: nie marnujmy Boskiego ostrzeżenia i przykładu Naszego Zbawiciela, który oddaje swoje życie za owce! – zaapelował hierarcha. Zwrócił się on do duchownych o bardziej zdecydowane działanie na rzecz przywrócenia zwyczajnych praktyk religijnych. Odwołał się między innymi do odpowiedzialności za dusze ludzi odchodzących z tego świata bez sakramentów. Przypomniał, że posłuszeństwo jesteśmy winni w pierwszej kolejności Prawdzie i Dobru.

– Czy chrześcijanin nie jest zobowiązany do sprzeciwu sumienia, nawet w pracy, kiedy to, czego się od niego wymaga, narusza Boskie Prawo? Gdyby nasza wiara opierała się wyłącznie na posłuszeństwie, męczennicy nie musieliby stawiać czoła udrękom, na które skazało je prawo cywilne: wystarczyłoby posłuszeństwo i zapalenie kadzidła posągowi Cezara – podkreślił rozmówca Tosattiego.

Były nuncjusz Stolicy Apostolskiej w rozmowie zauważył, iż epidemia COVID-19 stworzyła rządzącym okazję do nałożenia na społeczeństwa poważnych ograniczeń wolności. Według arcybiskupa, są one przejawami dyktatury posuwającej się nawet do śledzenia ludzi oraz narzucania nowych kolejnych regulacji pod pretekstem ochrony zdrowia i domniemanej epidemii. Niewybrane przez ludzi gremia roszczą sobie pretensje do ustanawiania własnych praw i karania tych, którzy nie podporządkują się rozporządzeniom. Niestety, odbywa się to za aprobatą części hierarchii kościelnej.

– Zawsze jest powód do nadziei, jeśli masz nadprzyrodzone spojrzenie. Przede wszystkim, ta epidemia sprawiła, że spadło wiele masek: prawdziwych potęg, międzynarodowych lobbies patentujących wirusa, a także przygotowujących się do opatentowania szczepionki, a jednocześnie nalegających na narzucenie jej wszystkim (…) . Przynajmniej teraz wiemy, kim oni są i jak wyglądają – powiedział arcybiskup Viganò.

– Maski spadły również tym, którzy poddają się tej farsie, wydając nieuzasadnione alarmy i szerząc panikę wśród ludzi, kreując światowy kryzys nie tylko zdrowotny, ale także ekonomiczny i polityczny na świecie – ocenił.

Hierarcha dostrzegł liczne pozytywne aspekty obecnej sytuacji, w tym ogromną hojność, poświęcenie dobrych ludzi, w tym lekarzy, pielęgniarek, księży i wolontariuszy, ale także wielu bezimiennych ludzi, którzy pomagają swoim sąsiadom, przynoszą ukojenie cierpiącym oraz budzą się ze snu, zaczynając rozumieć, co dzieje się wokół. Hierarcha określił to jako „przebudzenie Dobra, którego autorem jest niewątpliwie Pan. On rządzi przeznaczeniem Kościoła i świata i nie pozwoli, by Zło zwyciężyło” – zaznaczył.

– Nie zapominajmy: Matka Boża Fatimska obiecała siostrze Łucji, że przed końcem czasów Papież poświęci Rosję Jej Niepokalanemu Sercu, a po tym akcie posłuszeństwa nastąpi era pokoju. Dlatego z ufnością umieśćmy siebie, nasze rodziny i nasze drogie Włochy pod płaszczem Najświętszej Maryi Panny, ufając Jej słowom – wezwał arcybiskup Viganò.

Źródło: remnantnewspaper.com/Stilium Curiae – Marco Tosatti Blog

Dodaj komentarz