Czy władzy marzy się cenzura internetu?

Dobry obywatel to taki, który nosa z domu nie wyściubia, płaci podatki, wszystko co robi rząd przyjmuje bezkrytycznie, a co najważniejsze nie buntuje się. I dzięki tzw. pandemii w ciągu kilku miesięcy udało się prawie ten pożądany przez polityków wizerunek statystycznego Kowalskiego poddającego się bez mrugnięcia okiem wszystkim nawet najbardziej absurdalnym lub niezgodnym z prawem nakazom i zakazom uzyskać. Do pełni szczęścia pozostaje jeszcze rozprawić się z wichrzycielami i ogniskami antyrządowej narracji, a że nowe życie jakie nam zafundowano głównie toczy się w sieci, to sposób na to jest prosty. Odciąć naród od tych, którzy mają inne zdanie niż władza.                    

O tym, że nie jest to wcale takie trudne przekonaliśmy się w ciągu ostatnich miesięcy kiedy rząd skutecznie zablokował społeczeństwu dostęp do rzetelnej wiedzy na temat rzekomo szalenie zabójczej zarazy, uniemożliwił prowadzenie debaty publicznej i zamknął usta ekspertom, którzy ośmielili się podważyć istnienie pandemii lub znaleźli proste metody leczenia covid oraz w imię bezpieczeństwa publicznego odbierał stopniowo Polakom zagwarantowaną konstytucyjnie wolność. Teraz za plecami wystraszonych obywateli zajętych śledzeniem statystyk zgonów i wciskaniem się do kolejki po szczepionki lub sfrustrowanych tym, że nie mają co do garnka włożyć, władza szykuje, oczywiście tylko i wyłącznie dla dobra obywateli, nowelizację ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa.     

   
Jak czytamy w portalu gazetaprawna.pl zmiana przepisów da szefowi resortu cyfryzacji niczym nieograniczone możliwości natychmiastowego odłączania portali internetowych i adresów IP bez uprzedzenia i jakiegokowiek uzasadnienia, na drodze administracyjnej i to nawet na dwa lata. Co prawda w projekcie nowelizacji jest klauzula, że będzie to możliwe tylko wtedy ,,jeżeli wymagają tego względy obronności lub bezpieczeństwa państwa lub bezpieczeństwa i porządku publicznego”, ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo publiczne, to brak konkretów pozostawia władzy szerokie pole do interpretacji przepisu, która oczywiście szczególnie dla ochrony ,,praw i wolności obywatelskich lub życia i zdrowia ludzi” zrobi przecież wszystko.           

Lubuski senator niezależny Wadim Tyszkiewicz, który już nie raz dał znać w mediach społecznościowych stosując mocne środki wyrazu, że do miłośników PiS nie należy oraz ,,nie ufa obecnej władzy”, i tym razem nie odmówił sobie słów ostrej krytyki wobec ,,władzy zamykającej nam usta”: ,,Reżim ma to do siebie, że nie znosi krytyki i odmiennego zdania. Mamy dzisiaj do czynienia z kroczącą bolszewią”.             

Więcej na stronie:    

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3180553632163742&id=1451037161782073&__tn__=%2As%2As-R

Opracowanie BC 


Źródło:   

Get involved!

Comments

No comments yet