Słupska klubokawiarnia oazą normalności i wolności

,,Odwołujemy się od tej niesprawiedliwej i bezzasadnej w naszych oczach decyzji razem z moim prawnikiem i jesteśmy gotowi się procesować w sądzie, jeśli zajdzie taka potrzeba. I nie chodzi tutaj wyłącznie o pieniądze, ale o zasady”

Zapowiadana głośno akcja przedsiębiorców OtwieraMy, okazała się wielkim niewypałem. Skończyło się tylko na medialnym biciu piany, a kiedy przyszło otworzyć zamknięte biznesy, niewielu odważyło się na ten krok. Strach przed konsekwencjami i psychoza zabójczej zarazy zrobiły swoje. Ale nie wszyscy się poddali, niestety są to pojedyncze zrywy wolności. Przedsiębiorcy nie dość, że po prostu otworzyli lokale, to jeszcze pomimo szykanów ze strony służb trwają na posterunku i nie zamierzają z obranej drogi rezygnować, tym bardziej, że mają poparcie obywateli.

Jednym z takich lokali jest słupska klubokawiarnia Duo Cafe, która oficjalnie działa stacjonarnie od dwóch miesięcy, pomimo wprowadzonych koronawirusowych ograniczeń. Ustawiczne naloty funkcjonariuszy policji i sanepidu nie zniechęciły właściciela do prowadzenia działalności gospodarczej, ani też klientów do odwiedzania lokalu. Nawet nałożona przez słupski sanepid grzywna w wysokości, o dziwo, jedynie 10, a nie 30 tysięcy złotych, nie jest powodem do złożenia broni.          

Przedsiębiorca zapewnia w mediach społecznościowych, że nie ustąpi: ,,Odwołujemy się od tej niesprawiedliwej i bezzasadnej w naszych oczach decyzji razem z moim prawnikiem i jesteśmy gotowi się procesować w sądzie, jeśli zajdzie taka potrzeba. I nie chodzi tutaj wyłącznie o pieniądze, ale o zasady”. Co ciekawe lokalna społeczność kibicuje przedsiębiorcy do tego stopnia, że wielu już wcześniej wyszło z inicjatywą wzięcia udziału w zrzutce na spłatę grzywny, jeśli będzie taka potrzeba. Klienci odnajdują w Duo Cafe odrobinę tak potrzebnego wszystkim relaksu i odpoczynku od koronacyrku, a co najważniejsze wolności i normalności, które zostały obywatelom bezpodstawnie odebrane.                      

Ci, którzy dostrzegają, że to właśnie wolność decydowania, podtrzymywanie więzi społecznych, możliwość odstresowania się i bezpieczeństwo finansowe są najlepszym sposobem na zachowanie dobrego zdrowia, a tym samym ochrony przed wirusowymi infekcjami kibicują otwierającym lokale pomimo zakazów restauratorom i zagrzewają ich do walki o swoje prawa. Dla tych, którzy jeszcze nie pojęli w czym rzecz, wywiad przeprowadzony przez portal dorzeczy.pl ze specjalistą chorób zakaźnych dr Zbigniewem Martyką, obnażający absurdy koronawirusowej narracji:         https://dorzeczy.pl/kraj/174072/1/dr-martyka-ile-jeszcze-ludzi-musi-umrzec-zebysmy-sie-opamietali.html

A tak na marginesie sprawy szalejącego sanitarnego zamordyzmu, małopolski poseł Konfederacji Konrad Berkowicz w ramach interwencji poselskiej skontrolował gnębiący Bogu ducha winnych przedsiębiorców … sanepid:   
https://m.youtube.com/watch?v=DurA8wqBJHU

Opracowanie BC 

Źródło:    

Dodaj komentarz