Rządowa tarcza antykryzysowa? Podkarpaccy przedsiębiorcy: Nie wystarczy, żeby przetrwać

Drobni przedsiębiorcy zamknęli sklepy i walczą o przetrwanie Krzysztof Łokaj

Rządowa Tarcza antykryzysowa: 212 mld zł na łagodzenie ekonomicznych skutków pandemii koronawirusa w Polsce. – To za mało – alarmują przedsiębiorcy. – Za wolno i nie zawsze właściwie dedykowana pomoc.

Sektor prywatnego transportu osobowego w dramatycznej sytuacji, turystyczny niemal przestał funkcjonować, gastronomiczny zamknięty „do odwołania”, podobnie, jak kina, teatry, kluby fitness, punkty drobnych usług.

Duże zakłady przed czarną wizją, że jeden zakażony przy taśmie produkcyjnej oznacza kwarantannę dla wszystkich i koniec produkcji. A pensje trzeba płacić, pochodne od niej też, raty kredytowe również. Dla wielu drobnych przedsiębiorców (np. gastronomia) to oznacza koszty bez możliwości uzyskania przychodów. Wielu tego nie wytrzyma ekonomicznie.

Restaurator z Rzeszowa: łatwiej byłoby zawiesić działalność

Projekt ustawy pomocowej dla gospodarki zakłada wsparcie jej kwotą 212 mld zł. Przedsiębiorcy mówią, że to i za mało i za późno i niewłaściwie adresowane sumy. Realnie przeznaczono dla nich niespełna 40 mld zł, ale 70 mld ma otrzymać sektor finansowy, czyli banki.

– Według założeń mogę dostać odroczenie płatności składek ZUS dla siebie i pracowników, mogę się starać o dofinansowanie pensji dla nich. Tylko procedura koszmarna, mnóstwo papierów do wypełnienia, według niejasnych zasad, nie wiadomo, kiedy dostanę wsparcie, ile i na jak długo. Nie wiadomo, czy w ogóle dostanę

– mówi rzeszowski restaurator.

Dodaje, że łatwiej byłoby dla niego zawiesić działalność gospodarczą, zwolnić pracowników, niech „idą na zasiłek dla bezrobotnych” i niech państwo płaci za nich ZUS.

– I będzie to państwo kosztować więcej, niż pomoc dla mnie i utrzymanie u mnie miejsc pracy – prognozuje.

Ludzie będą umierać, firmy bankrutować

„Kryzys zdrowotny i recesja gospodarcza nasilą się. Ludzie będą umierać. Firmy bankrutować. Mamy dopiero namiastkę rozwoju tej sytuacji. Trzeba działać szybciej i mocniej!“ – apeluje do premiera Mateusza Morawieckiego Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club.

Do listu dodaje kasandryczną prognozę „Ludzie będą umierać, firmy bankrutować”. I dołącza 34 sugestie w punktach, jakich konkretnych form pomocy oczekują od rządu przedsiębiorcy.

Ekonomiści zwracają uwagę, że plan Tarczy Antykryzysowej zamyka się w ciągu najbliższych kilkunastu tygodni, a skutki „kryzysu koronawirusowego” mogą potrwać kilkanaście miesięcy lub dłużej, tymczasem państwo nie ma dla biznesu długofalowego planu pomocowego.

Krzysztof Kaszuba, prezes rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego zwraca uwagę, że zbytni pośpiech w formułowaniu i wprowadzaniu takich rządowych planów pomocowych nie jest wskazany.

– Skuteczniejszą formą pomocy niż dedykowanie dotacji finansowych bezpośrednio przedsiębiorcom, byłaby likwidacja wszelkich barier dla biznesu. Choćby utrudnień w pozyskaniu kapitału, pożyczek i kredytów, system zamówień publicznych wciąż mamy chory, trzeba zastanowić się, czy podatek VAT ma sens

– tłumaczy Kaszuba.

Podsuwa też inne sposoby łagodzenia skutków kryzysu: samorządy mogłyby maksymalnie obniżyć stawki czynszowe dla wynajmowanych biznesowo lokali, właściciele dużych galerii handlowych mogliby to samo zrobić ze stawkami czynszu dla podnajemców. Choć nie pozostawia złudzeń: nie wszystkie przedsiębiorstwa wyjdą z tego kryzysu obronną ręką.

Za:

Nowiny

Get involved!

Comments

No comments yet