Rozkład polskiej gospodarki przyniesie wiele ludzkich tragedii i straty nie do naprawienia przez lata

Jeśli wirus trafi na podatny grunt, to będzie siał spustoszenie. A co my robimy? Zamiast przygotować nasze organizmy do samoobrony popadamy w stan paranoi i godzimy się bez mrugnięcia okiem na odcięcie nas od źródeł dobrego samopoczucia i dobrego zdrowia. Koronawirus poprzez izolację nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a kiedy wyjdziemy osłabieni z ukrycia, nie będziemy już w stanie odeprzeć żadnego ataku.                

Im bardziej poddamy się tej nieracjonalnej psychozie tym większe poniesiemy straty i to nie tylko w ilości przypadków śmiertelnych. Długotrwała w dodatku nieuzasadniona rozmiarem zagrożenia izolacja, wywołane niewiedzą i manipulacją przerażenie, brak ruchu na świeżym powietrzu, tlenu, słońca i dostępu do odpowiedniej żywności spowoduje taką degradację systemu immunologicznego, że za chwilę będziemy padać z powodu zwykłego przeziębienia.               

Do tego czeka nas katastrofa humanitarna wywołana przez decyzje polityków, którzy prowadzą równolegle politykę podcinania gałęzi, na której wszyscy siedzimy. Rozkład polskiej gospodarki przyniesie wiele ludzkich tragedii i straty nie do naprawienia przez lata.                 

Tylko dobrze działająca gospodarka gwarantuje sprawną służbą zdrowia. Skupianie całej energii i wszystkich środków na niemożliwej do uzyskania izolacji od wirusa dzieje się kosztem doprowadzenia do rozległej zapaści kraju i wieloletniego kryzysu gospodarczego. Przyczyną zachorowań nie tyle jest sam wirus co beznadziejny bilans możliwości obronnych zestresowanych, przemęczonych, niedotlenionych, szpikowanych pigułkami i odżywiających się śmieciowym jedzeniem społeczeństw.                         

Jeszcze chwila a lawinowo zacznie przybywać bezrobotnych, biednych i bezdomnych, o których już teraz politycy nie widzą potrzeby dbać. Już od kilkunastu dni z powodu koronawirusa zamknięty jest lokal szczecińskiej jadłodzielni dzięki, której wielu potrzebujących, znajdujących się w trudnych warunkach ekonomicznych mogło zaopatrzyć się w artykuły pierwszej potrzeby niezbędne do przeżycia.                    

Jedynym miejscem wspomagania przez Stowarzyszenie Jadłodzielnia Szczecin osób najbiedniejszych zostały cztery bezobsługowe szafki na żywność, które powstały w ciągu kilku ostatnich lat z inicjatywy lub przy wsparciu stowarzyszenia. Jak mówi jego prezes Elżbieta Abramowicz:                   

„Oprócz chleba do szafek trafia to, co przynoszą szczecinianie. Te miejsca naprawdę są potrzebne. W tej chwili, oprócz ważnej idei nie marnowania żywności, na pierwszy plan wysuwa się wspomaganie najsłabszych, najbiedniejszych, dla których czasem zakup chleba jest problemem. To w większości starsi ludzie, wśród nich bezdomni, którzy teraz mają jeszcze trudniej. Prosimy, jeśli macie nadwyżki jedzenia, przynoście je do szafek. Produkty muszą być opakowane, by nie były narażone na dotykanie”.           

Szafki jeszcze funkcjonują, ale można w każdej chwili spodziewać się zakazu ich działania np. z powodu dotykania produktów przez potrzebujących, których nie stać na zakup rękawic jednorazowych a jak nie ten, to inny powód się znajdzie. Czy na pewno w tym wszystkim chodzi o ratowanie życia? Umrzeć z głodu można – to nie jest zaraźliwe, ale z powodu koronawirusa to już nie.             

Jeśli nie postawimy wszystkiego na działania poprawiające odporność społeczną oraz na natychmiastową reanimację wielu zamarłych dziedzin życia, takich potrzebujących bez środków na przetrwanie pojawi się cała masa i nawet jeśli szafek zacznie przybywać, niewielu zostanie tych, którzy będą jeszcze mieli czym się dzielić.            

Poza tym zachodzi pytanie czy to na pewno koronawirus zabija, te wszystkie statystyczne ofiary, których ilość na razie nie jest wcale tak porażająca w skali corocznych zachorowań na choroby wirusowe jak wskazują histeryczne media, i czy skala postępowania zachorowań, na którą powołują się politycy nakładając na obywateli coraz to wymyślniejsze nakazy ma cokolwiek wspólnego z właściwym działaniem ochronnym?

          
Może w wielu przypadkach to nieodpowiednie leczenie, sepsa, gronkowiec albo wyniszczenie organizmu przez lata faszerowanego prochami, które nie leczą lecz sztucznie utrzymują przy życiu wywołując jak domino jedno schorzenie za drugim dokonały tego co zrzuca się na wszechobecne wirusy. Wiemy tylko tyle, że ofiary miały koronawirusa we krwi, i to nie na pewno, bo przecież testy okazały się nie w każdym przypadku wiarygodne.            

Na podstawie 24kurier.plhttps://24kurier.pl/aktualnosci/wiadomosci/jedzenie-z-szafek-ratuje-potrzebujacych/

Oprac. BC

Obraz vinsky2002 z Pixabay

Get involved!

Comments

No comments yet