Przedsiębiorcy przeciwko nowym restrykcjom koronawirusowym

Choć nie ma żadnych dowodów na to, że całkowity lockdown jest skutecznym rozwiązaniem sprawy sezonowych infekcji wirusowych, to rządzący tak bardzo go sobie upodobali, że oczywiście znowu postanowili go wprowadzić w tlące się już ledwo, ledwo życie, a do tego jeszcze straszą obywateli godziną policyjną i sankcjami dla tych śmiałków, którzy odważą się łamać … bezprawnie wprowadzane obostrzenia.             

Jakoś nie biorą pod uwagę tego, że być może sami doprowadzili swoimi decyzjami do tej zwiększonej zachorowalności, o ile w ogóle można o niej mówić, ponieważ dotąd zjawiskiem normalnym było to, że szczyt zakażeń i zachorowań wirusowych przypadał w okresie przesilenia wiosennego, a to, że tym razem tak dużo infekcji ma bardzo ostry przebieg i wymaga leczenia szpitalnego może być paradoksalnie wynikiem długotrwałego stresu, kolejnego lockdownu i przede wszystkim noszenia maseczek z bilionami namnażających się niebezpiecznych patogenów, które ramię w ramię z koronawirusami wywołują u osłabionych, ostrą niewydolność oddechową.               

I choć propaganda cudownego uzdrawiania lockdownem kwitnie w najlepsze, a szef MSWiA zapowiedział już stanowcze działania służb państwa wobec osób, ,,które wyłamują się z solidarności społecznej, którym brakuje wyobraźni i odpowiedzialności za innych”, nie wszyscy przedsiębiorcy wystraszyli się tego tak pięknie wpisującego się wystąpienia ministra w narrację szczucia na siebie ludzi i obarczania ich winą za śmierć współobywateli. Przedsiębiorcy pomimo rozsiewania koronawirusowej psychozy i paniki zamierzają dalej prowadzić zakazaną im bezprawnie działalność gospodarczą, tym bardziej, że nie ma żadnych dowodów na to, że ich biznesy zwiększają transmisję wirusa.            

Jak donosi portal goleniow.naszemiasto.pl właściciele salonu fryzjerskiego Raf & Art Hairduo nie zamierzają zastosować się do kolejnych rządowych restrykcji, tym razem godzących w działalność zakładów fryzjerskich. Na znak obywatelskiego sprzeciwu wobec łamania praw człowieka i zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, przed siedzibą salonu pojawiły się flagi, narodowa i Strajku Przedsiębiorców. Jak wynika z wypowiedzi właściciela salonu Rafała Mleczka dla serwisu goleniow.naszemiasto.pl, pomimo zapowiedzi represyjnego rozliczania wszystkich przypadków nieprzestrzegania obostrzeń nie ustąpią:         

,,Te przepisy są niekonstytucyjne, nie będziemy się więc do nich stosować, a na życie zarabiać musimy. Jesteśmy gotowi na kontrolę Sanepidu i organów ścigania, pracujemy jednak w reżimie sanitarnym i nie łamiemy żadnych przepisów. I będziemy się odwoływać do sądu od wszystkich wydanych przez organy ścigania decyzji”.        

Jest też kolejna firma z branży, której właściciel jawnie zapowiedział bunt przeciwko lockdownowi. Tym razem w regionie pomorskim. Jak donosi portal dziennikbaltycki.pl salon fryzjerski T.N.T Barbers w Kościerzynie będzie też dalej działał, oczywiście z zachowaniem wymogów sanitarnych. Właściciel Daniel Borkowski powołuje się podobnie jak fryzjerzy z Goleniowa na łamanie przepisów prawa dotyczących wolności prowadzenia działalności gospodarczej.

Oprócz Konstytucji ma inny mocny argument na poparcie takiej decyzji: ,,od ostatniego lockdownu przez nasz salon przewinęło się kilkanaście tysięcy osób – nikt z naszej ekipy nie zachorował na COVID”. Zamierza wytrwać w postanowieniu, tym bardziej, że  stracił całkowicie zaufanie do niesłownych rządzących: ,,Rok temu też usłyszeliśmy, że zamykamy na dwa tygodnie – ostatecznie trwało to dwa miesiące. Rząd jest niestabilny, nieprzewidywalny. Nie można mu zaufać w żadnej sprawie”.                         

Opracowanie BC 


Źródło:    

Dodaj komentarz