Premier Morawiecki odwiedził pomorskie firmy …

Jak donoszą media premier Morawiecki zrobił sobie rundkę po Pomorzu, aby utrzymać opinię publiczną w przekonaniu, że w kraju jest świetnie, a będzie jeszcze lepiej, tylko, że jak na razie wszystko bardziej przypomina czasy PRL-u i znane wszystkim hasło bez pokrycia polityki Edwarda Gierka: ,,Aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”.          

Szef rządu PiS odwiedził z wielką pompą nowy gdański oddział firmy Pekabex produkującej i projektującej elementy budowlane i konstrukcje żelbetowe, aby pochwalić się jak świetnie działa rządowy program tarcz antykryzysowych oraz firmę Kokoszki Prefabrykacja produkującej konstrukcje prefabrykowane dla sektora budowlanego, chwaląc się płytką recesją gospodarki oraz osiągnięciami technologicznymi, zwiększonym zatrudnieniem i zdobywaniem nowych rynków zbytu.              

Pomijając już to, że najwyraźniej na Pomorzu zabrakło państwowych przedsiębiorstw, których sukcesami mógłby premier się pochwalić, to fakt, że w działaniach reklamowych rządu pojawiły się prężnie rozwijające firmy prywatne przy jednoczesnym unicestwianiu na naszych oczach wielu z nich, daje do myślenia czy nie chodzi przypadkiem nie tylko o wspaniałe efekty polityki pomocy państwa, ale również o odsunięcie od siebie coraz częściej się pojawiających słusznych zarzutów rzucania przedsiębiorcom kłód pod nogi wymyślnymi podatkami i przepisami.             

Wizyty na Pomorzu to kolejna laurka dla władzy, ale trzeba sobie zadać pytanie czy na pewno sukces odwiedzanych firm to zasługa rządu? Jakoś trudno w to uwierzyć skoro przyjaznych warunków dla rozwoju przedsiębiorczości dookoła ze świecą szukać, szczególnie patrząc na dotkliwe koronawirusowe ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej.         

                     
To czego więc najbardziej w terminarzu odwiedzin na Pomorzu premiera, z hasłem ratowania biznesów i miejsc pracy na ustach zabrakło, to wizyt w firmach, dla których wznowienie bezprawnie zabronionej im przez rząd działalności jest sprawą życia i śmierci. Czyżby nie miał odwagi spojrzeć w oczy obywatelom z sektorów gospodarki lekką ręką skazanych na śmierć, którzy stracili firmy i pracę lub zaraz im to grozi. Trudno pewnie w takich okolicznościach byłoby przekonać naród, że rząd robi wszystko aby gospodarka poniosła jak najmniejsze straty.         

A tak na marginesie tej propagandowej szopki, super wiadomość szczególnie poprawiająca samopoczucie tym, którzy stracili środki na życie i nie mają przed sobą żadnych perspektyw, rząd oczywiście będzie się starał ze wszech sił zminimalizować skutki kryzysu (który sam zresztą wywołał!), i dalej wspierać poszkodowanych (decyzjami nieadekwatnymi do skali zagrożenia!), a dotąd jak czytamy na stronie gov.pl polscy przedsiębiorcy otrzymali już łącznie ponad 185 mld zł i dzięki rządowemu finansowemu wsparciu uratowano 6,5 mln miejsc pracy.           

Nie ma to jak niszczyć, żeby potem efektownie i z wielkim poświęceniem ratować!       

Jakże pasują tu słynne słowa Stefana KIsielewskiego o socjaliźmie, który bohatersko walczył z problemami, które sam spowodował…              

Opracowanie BC 

Źródło:   

Dodaj komentarz