Narodowa dieta zamiast narodowej kwarantanny

Rzekoma ilość ofiar koronawirusa powiększa się z dnia na dzień nie tylko z powodu stosowania do ich wyłapywania metody, która jest bliska wersji na oko, ale przede wszystkim dlatego, że rząd świetnie przygotowuje wirusom grunt do skutecznej inwazji.

Obserwując kierunek, w którym zmierza koronahisteria wygląda na to, że rząd Morawieckiego z wielkim zadowoleniem przygląda się morzu strachu, na którym sieje burzę i wiatr aby zatopić łódeczki z dryfującymi pozbawionymi praw i środków do przetrwania obywatelami. Stwarzając pozory ratowania im życia, swoimi decyzjami wywołuje coraz większy chaos i osłabia możliwości obronne organizmów skazując je na zagładę.     

      
A zakończenie tzw. pandemii jest takie proste. Wystarczy po prostu zaprzestać testowania i izolowania obywateli! Otworzyć placówki POZ i pogodzić się z faktem, że patogenów nie da się zlikwidować. Skuteczną taktyką ochrony społeczeństwa jest nie inwestowanie w środki do odkażania i ochrony osobistej, w wadliwe testy, tarcze antykryzysowe czy niepotrzebne zasiłki opiekuńcze i chorobowe dla zdrowych, ale krzewienie ruchu na świeżym powietrzu(bez masek), kultury fizycznej i zdrowego odżywiania.            

Podstawową sprawą dla działania układu immunologicznego oprócz wzmacniającego pożywienia oraz odpowiedniej dawki tlenu i słońca jest bezpieczeństwo, radość, miłość, szczęście i spokój. Wtedy żaden wirus nie jest w stanie zaburzyć równowagi organizmu. A co robi rząd? Rząd jak na razie odbiera obywatelom po kolei wszystkie te składowe oręża walki z patogenami i wmawia stosując skutecznie techniki manipulacji i propagandy, że to dla ich dobra.              

Paradoksalnie taktyka uciekania i zamykania się przed problemem już powoduje odwrotny skutek. Rzekoma ilość ofiar koronawirusa powiększa się z dnia na dzień nie tylko z powodu stosowania do ich wyłapywania metody, która jest bliska wersji na oko, ale przede wszystkim dlatego, że rząd świetnie przygotowuje wirusom grunt do skutecznej inwazji. Zestresowane i niedotlenione organizmy, to zakwaszona krew, która podobnie jak zakwaszona gleba umożliwia nie do opanowania rozprzestrzenianie się chwastów, pozwala na szalone namnażanie wirusów. To osłabiona zmartwieniami śledziona, która przestaje prawidłowo funkcjonować i nie wystawia do walki z intruzami armii białych krwinek, a jeśli już, to ich możliwości zarówno do unicestwiania patogenów jak i wytwarzania przeciwciał są bardzo mizerne.             

Rząd zamyka branże, które mogłyby odnieść kluczową rolę w zmaganiach z koronawirusami. Weźmy na przykład sektor gastronomiczny. Zamiast zakazywać działalności lokalom gastronomicznym, wystarczy ukierunkować je na potrawy wzmacniające odporność. Przywrócić rozporządzeniami do łask kaszę jaglaną, która ma właściwości przeciwwirusowe. Dania z gotowanych, duszonych czy pieczonych warzyw z dodatkiem kasz i ewentualnie dla mięsożerców rozgrzewającej staropolskiej gęsiny, indyczyny, baraniny czy wołowiny. Ryby słodkowodne zamiast morskich, mnóstwo rozgrzewających przypraw, a nawet zdrowe desery bez odrobiny zakwaszającego cukru i mleka mogłyby przywrócone do działania restauracje, bary i kawiarnie łasuchom serwować.              

A tak mamy zestresowanych restauratorów i ich pracowników, którzy są łatwym celem dla wszystkich bakterii i wirusów z powodu beznadziejnej sytuacji w jakiej się znaleźli przez nieudolność rządu i jego doradców. Jak donosi portal gorzowianin.com lubuska branża gastronomiczna próbuje zwrócić uwagę polityków na konsekwencje ich poczynań, nieuchronne zwolnienia pracowników i falę bankructw. Według jej przedstawicieli jedyna dopuszczona forma działania tzw. na wynos, to obroty niższe nawet o ok. 80 procent.          

Protestujący w Gorzowie właściciele i pracownicy lokali gastronomicznych oczekują ich ponownego otwarcia i są gotowi dostosować się do rygorystycznych wytycznych sanitarnych, ale zwracają też politykom uwagę, że przed podjęciem tak dotkliwych decyzji trzeba rozmawiać ze stroną społeczną, aby znaleźć rozwiązania satysfakcjonujące wszystkich.            

Dla każdej branży zamiast ją zamykać można znaleźć zgodnie z jej charakterem zadanie, które wesprze działania antycovidowe i utrzyma przedsiębiorstwa, a tym samym całą gospodarkę przy życiu. Ale to dla rządu najwyraźniej za trudne, albo o ratowanie życia tutaj wcale nie chodzi!            

Opracowanie BC 
Źródło:      

Dodaj komentarz