Na unijnych giełdach transportowych nie chcą polskich przewoźników, ani polskich kierowców!

Czy unia chce całkowicie wyeliminować polskich przewoźników?

W regionie lubuskim, ze względu na przygraniczne położenie nastąpił w ostatnich latach rozkwit drogowego transportu przewozowego. Dla wielu firm rynek unii europejskiej jak może się za chwilę okazać, był podstawą utrzymania. Jeszcze w lutym tego roku portale internetowe donosiły o dominującej pozycji polskich przewoźników w unijnym transporcie drogowym.

Jak podaje portal forsal.pl:                
,,Według danych Eurostatu w 2018 r. polskie firmy przewiozły blisko 270 mln ton ładunków, co stanowiło 23 proc. ładunków unijnego transportu drogowego (Eurostat – Road freight transport measurement). 
                

Wielkość przewozów drogowych rosła nieprzerwanie od przystąpienia Polski do UE do 2017 r. W tym czasie masa ładunków przewożonych przez polskie firmy zwiększyła się ponad sześciokrotnie. Od 2006 roku praca przewozowa mierzona w tonokilometrach wykonana przez polskie firmy transportowe w przewozach międzynarodowych jest większa w porównaniu z przewozami krajowymi. W 2018 r. na przewozy międzynarodowe przypadało 64 proc. pracy przewozowej polskich firm”.                

Przyszedł jednak czas koronawirusa i okazało się, że dominacja Polski w tym zakresie jest wielu krajom unii teraz nie na rękę. Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna o przejęciu unijnego rynku transportowego przez polskie firmy mówią liczby:     

,,Od czasu wejścia Polski do UE rodzimi przewoźnicy wypracowali sobie pozycje lidera. Odpowiadają już za ponad 23 proc. rynku międzynarodowych przewozów w Unii Europejskiej.              
Udział krajowych firm transportowych w relacjach między Polską a innymi krajami UE sięga już ponad 92 proc.              
Dla porównania na przewoźników z krajów naszych partnerów handlowych przypada niespełna 6 proc. transportowanych ładunków do i z Polski.             
Natomiast na przewoźników z innych krajów UE zaledwie 1,6 proc”.   
 

               
Czy wywołany przez spanikowane rządy krajów unii kryzys gospodarczy odbije się, po rynku spożywczym, na transporcie przewozowym? Nie ma co do tego żadnych złudzeń. Już pojawiły się tego pierwsze symptomy. Jak czytamy w portalu gazetaprawna.pl:               

,,Dominacja polskich firm najwyraźniej zaczyna być solą w oku dla przedsiębiorstw spedycyjnych z zachodniej Europy.            
Na publicznie dostępnych giełdach transportowych pojawiają się ogłoszenia o zatrudnieniu przewoźników z zastrzeżeniem, że nie mogą pochodzić z nowych krajów UE. W tym przede wszystkim z Polski. Co więcej z tych regionów nie mogą też pochodzić zatrudniani przez nich kierowcy”.                   

Zawsze polskie firmy przewozowe były gorzej traktowane w unii, ale dotąd przejawiało się to w niższych nawet o 30-40 proc. stawkach za przewozy. Teraz kolej na całkowitą eliminację polskich przewoźników, na którą postawiły już od kilku tygodni firmy niemieckie. Za nimi niestety idą następne.         

Rodzi się też pytania: na co nam traktaty, jeśli taka sytuacja jest możliwa?

Oprac. BC

Get involved!

Comments

No comments yet