Na Pomorzu bezrobocie rośnie, a ilość nowych ofert zatrudnienia spada

Koronawirusowa machina przyspiesza coraz bardziej, a sterujący politycy nie potrafią lub co gorsza wcale nie chcą jej zatrzymać. Czemu służy utrzymywanie społeczeństwa w covidowym szachu? Mocno kontrowersyjne szczepienia jakoś same przychodzą do głowy.          

Bo czyż wkrótce po podduszaniu polskiej gospodarki i  ukierunkowaniu obywateli przy pomocy zmanipulowanych obrazów, treści i danych na strach przed czymś co dotąd było naturalne oraz na odpowiednie pożądane przez władzę wybory, nie stanie się tak, że większość społeczeństwa będzie błagać o szczepionkę i karnie ustawi się po nią w kolejce, nie bacząc na konsekwencje, czyli niezbadane działania uboczne, modyfikację genetyczną komórek, ani technologię nano-chip mogącej posłużyć do kontrolowania ludzkości.           

Pierwsi zgłoszą się przedsiębiorcy ze znękanych branż turystycznej, gastronomicznej, kulturalnej, rozrywkowej, sportowej, fitness czy ślubnej, a wraz z nimi ich pracownicy, którzy stracili w wyniku niezrozumiałej blokady tylko na zasadzie, bo może się coś złego wydarzyć, pracę. Osób bez perspektyw na rynku pracy przybywa, a dane urzędów są coraz bardziej niepokojące. Jak donosi portal radiogdansk.pl na Pomorzu nie tylko znowu wzrosło bezrobocie, ale również drastycznie spadła liczba ofert zatrudnienia.           

Pomorskie urzędy pracy dysponowały w październiku o prawie 2 tysiące mniejszą ilością ofert niż w miesiącu poprzedzającym, co stanowi spadek aż o 1/4, a w porównaniu z październikiem roku ubiegłego zanotowano zmniejszenie ilości nowych ofert od pracodawców o ponad 1,6 tysiąca. Blisko 900 kolejnych mieszkańców regionu zasiliło szeregi bezrobotnych, których łączna liczba wzrosła do ok. 55 tysięcy.             

To daje kolejny skok stopy bezrobocia, która niebezpiecznie zbliża się w województwie do 6 proc.(5,8), o 0,1 proc. w stosunku do września. Jak podaje portal trojmiasto.pl najgorzej jest w powiecie nowodworskim, gdzie stopa bezrobocia przekroczyła … 14 proc., a najmniej powodów do obaw o znalezienie zatrudnienia mają mieszkańcy Sopotu, w którym jest najniższa w całym regionie i wynosi tylko niewiele ponad 2 proc.         


Ponieważ z powodu covidowych ograniczeń, rynek pracy w regionie uszczuplił się jak czytamy w portalu radiogdansk.pl głównie w sektorach turystycznym, gastronomicznym, eventowym i handlowo-usługowym, największe kłopoty z zatrudnieniem, oczywiście po bezrobotnych 50+, mają pracujący dorywczo młodzi mieszkańcy Pomorza, studenci i absolwenci szkół, którzy najczęściej zatrudniani są na umowę zlecenie czy o dzieło i łatwo jest je rozwiązać. Poza tym jak stwierdził w rozmowie z dziennikarzem portalu radiogdansk.pl przedstawiciel Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku, Tomasz Robaczewski: ,,Tam, gdzie ci młodzi ludzie podejmowali pracę, tam dziś jej nie ma”.             

Jedyną optymistyczną informacją z pomorskiego rynku pracy może być to, że widmo zwolnień grupowych przestało straszyć tak mocno jak we wrześniu, kiedy w pięciu regionalnych zakładach pracy objęły aż 202 osoby. W październiku sprawa dotyczy tylko 75 pracowników z czterech firm.                 

A wystarczy odblokować wszystkie branże i przestawić je na wspierający obywateli w walce z infekcjami tor. Restauratorzy nastawią się na dania i napoje wzmacniające organizm, turystyka i artyści na poprawianie nastroju, trenerzy na poprawę sprawności fizycznej, a i na sprawność intelektualną też coś się znajdzie. Gdyby premierowi Morawieckiemu naprawdę zależało na życiu i przyszłości obywateli zamiast hibernować ich zagoniłby wszystkich do pracy, a wirusy i inne drobnoustroje nie byłyby nam straszne, bo zadowoleni Polacy mieliby po prostu znakomitą odporność!         

  

Jako podsumowanie do czego doprowadziły w Polsce kiepska edukacja i sprawna manipulacja, komentarz internauty pod artykułem o tym, że bezrobotnych przybywa zamieszczonym w portalu trojmiasto.pl, który tak ocenia polską rzeczywistość:   

Opracowanie BC 

Źródło:     

Get involved!

Comments

No comments yet