Lubuscy przedsiębiorcy są załamani decyzją rządu o przedłużeniu obostrzeń

,,My widzimy pandemię koronawirusa, ale nie dostrzegamy choroby gospodarki, która to choroba nie jest bezobjawowa”.         

Takie zdanie na temat sytuacji gospodarczej w kraju ma dyrektor biura Pracodawców Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, organizacji stowarzyszonej w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Jarosław Nieradka, który w rozmowie z portalem gazetalubuska.pl uważa, że przedsiębiorcy doskonale poradzą sobie z przystosowaniem biznesów do wymagań pandemii, tylko trzeba im na to pozwolić. I nie da się ukryć, że trzeba to zrobić jak najprędzej dla dobra ich samych, zatrudnianych jeszcze przez nich pracowników, jak i działania całego państwa, które lada moment nie będzie już w stanie wytrzymać dalszego dławienia gospodarki.           

Zaniepokojony rozwojem sytuacji jest również, jak czytamy w portalu gazetalubuska.pl, prezydent Zielonej Góry, nie widząc sensu ani logicznych zasad w funkcjonujących zakazach i ograniczeniach oraz zwracając uwagę na fakt, że działania polityków są dla obywateli po prostu niejasne i niezrozumiałe.  

Na alarm bije Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, który apeluje do przedsiębiorców i pracowników: dystans, dezynfekcja, maseczka – tak, a do rządu: lockdown – nie!. Jego prezes Cezary Kaźmierczak w liście otwartym do premiera RP zwraca w imieniu przedsiębiorców uwagę na bardzo dotkliwe konsekwencje społeczne i finansowe, które sprowadza na kraj rząd przedłużając lockdown, zamiast pozwolić obywatelom odnaleźć się w nowych warunkach:            

,,Obok kryzysu pandemicznego fundujemy sobie gigantyczny kryzys gospodarczy. Jesteśmy na krawędzi rozlania się zarazy poza 50 dotkniętych sektorów. Czas biegnie w tygodniach, nie w miesiącach. Czas wracać do pracy”.                

A sytuacja w regionie wygląda tak, że wielu lubuskich przedsiębiorców traci płynność finansową, bo odebrano im zarobki sezonowe, które zapewniały im byt przez kolejne miesiące, do tego rządowe tarcze, nie wszystkie branże obejmują, a jeśli nawet, to niewiele zmieniają w dramatycznej sytuacji firm w jakiej się po tylu miesiącach zastoju znalazły. Restauratorom, którzy niby mogą sprzedawać dania na wynos biznes się nie kalkuluje, bo koszty znacznie przekraczają przychody. Nawet tym, którzy mieli jakieś oszczędności na czarną godzinę, one się po prostu kończą. Nadeszła pora zwalniać pracowników i zwijać biznesy, a rząd tylko koronawirus, koronawirus i … koronawirus!                           

Więcej o nastrojach wśród lubuskich przedsiębiorców na stronie: https://gazetalubuska.pl/lubuskie-jedziemy-resztkami-sil-plakac-sie-chce-mowia-przedsiebiorcy-o-przedluzeniu-obostrzen-do-konca-miesiaca/ar/c3-15386593   

Opracowanie BC 

Źródło:     

Dodaj komentarz