Kawiarenka „Cafe Rynek” – „Paskudek”przetrwała w sercu Oświęcimia zaledwie jeden sezon. Opozycja grzmi o marnotrawieniu publicznego grosza

Pawilon gastronomiczny „Cafe Rynek” od samego początku budził sporo kontrowersji. Stalowo-szklaną konstrukcję jest po prostu brzydka. Szpeci Rynek Główny Oświęcimia. W dodatku kosztowała aż 300 tys. zł. Postawienie tego „paskudka” na głównym placu miasta krytykowała opozycja w Radzie Miasta, zastrzeżenia miała do niej Rada Osiedla Stare Miasto oraz część mieszkańców. Tylko władze Oświęcimia przekonywały, że obiekt uporządkuje estetyczny chaos wywoływany rokrocznie przez ogródki kawiarniane stawiane na rynku. Jak się okazuje, po jednym sezonie obiekt zostanie przeniesiony w inne miejsce, bo na całoroczną jego obecność nie zgodził się Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Cafe Rynek – „Paskudek” na rynku Oświęcimia

Do tej pory w okresie letnim miasto wydzierżawiało część płyty rynku pod ogródki kawiarniane, które często budziły zastrzeżenia co do estetyki. Stąd decyzja o przygotowaniu pawilonu gastronomicznego. Miał być dostosowany do charakteru tego miejsca, według projektu uzgodnionego z konserwatorem zabytków.

– Naszą intencją jest to, żeby pewien standard i poziom usług gastronomicznych, oferowanych w postaci ogródków letnich, w jakiś sposób znormalizować i przede wszystkim, żeby były one zgodne z ustaleniami i decyzjami konserwatora zabytków – przekonywał przed rokiem Janusz Chwierut, prezydent Oświęcimia.

W kwietniu ub. roku ruszyła budowa pawilonu

Wcale tak nie było. Nie przekonał też opozycji. Ta podnosiła, że po wielomilionowej przebudowie rynku, przygotowanie terenu pod pawilon kosztuje zbyt dużo, bo aż 200 tys. zł. Sam obiekt kolejne 300 tys. zł.

12 miesięcy później radni wypomnieli prezydentowi nietrafioną inwestycję.

– Jak dla mnie, to wyrzucone w błoto setki tysięcy złotych

– mówi radny niezależny Jan Adamaszek. – Nie jest rolą Urzędu Miasta kreowanie biznesu. Po drugie, ta „buda” od samego początku budziła wątpliwości co do estetyki – dodaje.

Pawilon ma być przeniesiony na ul. Dąbrowskiego, vis a vis Pl. Kościuszki.
Jego zdaniem, zamiast przenosin, lepiej byłoby sprzedać pawilon, a pieniądze przeznaczyć na bardziej potrzebne miastu inwestycje.

Cafe Rynek – „Paskudek” na Rynku Oświęcimia

– Sprzedaż spowoduje zastrzyk gotówki, która w obecnej sytuacji budżetu miasta będzie wartością dodaną – uzasadnia Jan Adamaszek. – Załatwi pewne honorowe wyjście dla pana prezydenta z tej nietrafionej inwestycji – dodaje.

Również radni Prawa i Sprawiedliwości nie pozostawili suchej nitki na pomyśle prezydenta co do zakupu, a teraz przenosin obiektu. Prezydent broni pomysłu przenosin.

– Po zmianie planu zagospodarowania przestrzennego dla tej części miasta, Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków nie wyraził zgody, aby obiekt był całoroczny

– argumentuje Janusz Chwierut. – Jednocześnie konserwator wydał zezwolenie na przeniesienie obiektu na działki przy ul. Dąbrowskiego. Nie było innej lokalizacji, która spełniałaby warunki dla tego pawilonu, więc podjęliśmy tę decyzję samodzielnie, bez konsultacji z Radą Osiedla Stare Miasto – dodaje.

Wielu oświęcimianom „szkieletor” na rynku nie przypadł do gustu.
– Prezydent miasta lekką ręką rzuca w błoto nasze pieniądze – denerwuje się Łukasz Wojtarowicz. – A wystarczyło w specyfikacji przetargowej zrobić zapis, jak mają wglądać ogródki kawiarniane, to na rynku nie zobaczylibyśmy maszkaronów – dodaje.

Za:

Gazeta Krakowska

Get involved!

Comments

No comments yet