Handlowcy z bazaru w Słubicach bez środków do życia

Restrykcje covidowe dotykają nie tylko zamrażane branże, ale mnóstwo firm, które mogą co prawda teoretycznie działać, ale w praktyce nie mają dla kogo! Bardzo wielki zastój gospodarczy obserwują teraz lubuskie miejscowości przygraniczne, w których firmy są w większości nastawione od lat na klientów z Niemiec.        
Jak donosi portal gorzowianin.com minorowe nastroje panują w Słubicach, które żyją ze słynnego i to nie tylko w okolicy bazaru oraz punktów usługowo-handlowych nastawionych na mieszkańców Frankfurtu nad Odrą, których z powodu ograniczeń po stronie niemieckiej, brak. Mimo tego, że dozwolony jest tzw. mały ruch przygraniczny, który umożliwia przekraczanie granicy w czasie nie przekraczającym 24 godzin bez obowiązku poddania się kwarantannie, ruch po prostu zamarł.           

W niektórych słubickich restauracjach czy salonach fryzjerskich nawet 90 procent klientów stanowili przed koronazarazą sąsiedzi zza Odry. Większość przedsiębiorców została więc prawie całkowicie pozbawiona dochodów, jak i rządowego wsparcia, bo przecież nie wszyscy są na liście branż zamrożonych. Prognozy na przyszłość są bardzo niepokojące, lokalni handlowcy ze słubickiego bazaru drugiego lockdownu już nie przetrwają. Do tej pory nie mogą się podnieść po poprzednim, aż trzymiesięcznym odcięciu od źródła zarobkowania.             

Jak czytamy w portalu gorzowianin.com mieszkańcy Słubic oceniają, że brak klientów z Niemiec odbija się tragicznie na stanie lokalnej gospodarki. Świadczyć może o tym opinia słubiczanki, pani Danuty, która tak dla portalu gorzowianin.com skomentowała dramatyczną sytuację mieszkańców miasta, które od wielu lat żyje swoim specyficznym trybem:                   
,,Wszyscy mają marne obroty. Widać, że brakuje Niemców. Najbardziej cierpi na tym handel, który czeka na ludzi zza Odry. Niemcy kochają polskie jedzenie i zawsze przyjeżdżali tutaj na zakupy”.          

Opracowanie BC 

Źródło:     

Get involved!

Comments

No comments yet