Czy Polacy mają już dość?

Narodowa kwarantanna, czyli lockdown, którego rzekomo nie ma i klapki na oczach, których politycy rządzący nie zamierzają zrzucić aby uzyskać pełny obraz sytuacji, nie dają nadziei na powrót do normalności. Najwyższy czas dostrzec, że to nie wirusy nam go uniemożliwiają, jak wmawia się obywatelom od kilku miesięcy, tylko … ludzie!           

Ci ludzie odpowiadają za wiele dramatów, które rozgrywają się w cieniu covidowego przedstawienia. Odcięci skutecznie od opieki zdrowotnej jedni obywatele tracą życie, a inni możliwości aby się przy nim utrzymać. Wiele branż i to nie tylko tych, których rzekomo działanie jest zabójcze dla społeczeństwa, jest na granicy wytrzymałości. W grupie przedsiębiorców, najbardziej poszkodowanych z powodu absurdalnych decyzji polityków rządzących, którym władza uderzyła najwyraźniej do głów, są oczywiście restauratorzy czy hotelarze. Wielu z nich już się na pewno po podwójnej dawce mrożenia nie podniesie.         

Jak czytamy w portalu businessinsider.com.pl fala wyprzedaży za przysłowiowe grosze wyposażenia lokali gastronomicznych, pensjonatów i hoteli, czy po prostu całych nieruchomości lub firm, to już fakt. Wśród ogłaszających się w sieci nie brak przedsiębiorców, którym rzucono kłody pod nogi już na starcie i borykają się ze spłatą rat kredytów, które zaciągnęli tuż przed pandemią koronawirusowego szaleństwa, na zakup wyposażenia mających przynosić zyski lokali. Jednym z nich jest restaurator ze Stargardu zmuszony kolejnymi zabójczymi decyzjami rządu, za którymi nie stoi tym razem odpowiednie finansowe wsparcie, sprzedać wszystkie sprzęty i szukać dla siebie innego źródła utrzymania:       
,,Niestety obecnie rząd wprowadza ograniczenia w taki sposób, że podcina się nam skrzydła, a jednocześnie robi wszystko, aby jak najmniej wspierać restauratorów”.      

W takiej dramatycznej sytuacji jest wielu i choć niektórzy przedsiębiorcy mimo coraz bardziej restrykcyjnych ograniczeń próbują jednak, aby ratować swoje biznesy jakoś je obejść, mają niestety nikłe szanse na wybrnięcie z niezłych tarapatów w jakich nie ze swojej winy się znaleźli. Jak bardzo zdeterminowani są postawieni pod ścianą przedsiębiorcy może świadczyć przykład właścicieli prywatnego lodowiska w Szczecinie, którzy aby opłacić bieżące rachunki i raty wiszących nad nimi kredytów, mimo zakazu działalności odważyli się w odruchu desperacji, do której zostali doprowadzeni przez rządzących na zaskakujące przebranżowienie.           

Jak czytamy w portalu wp.pl wprowadzili na lodowisku sprzedaż … kwiatów i magazynowanie ich w samym centrum lodowej tafli, kwiaciarnie bowiem zakazem prowadzenia działalności nie zostały objęte. A to, że kupujący wjeżdżają po zakupione kwiaty na własnych łyżwach, to już zupełnie inna para kaloszy, wszak sprzedawcy kwiatów tego im zabronić nie mogą. Jednak, jak doniósł wczoraj portal wszczecinie.pl „Po wizycie policji i kontroli sanepidu obiekt został dzisiaj zamknięty”.

Co ciekawe spośród prawie 250 internautów komentujących w portalu wp.pl powyższą sytuację znakomita większość przyklasnęła nękanym koronawirusowymi ograniczeniami pomysłowym przedsiębiorcom. Jeden z nich podpisujący się – Podziel się opinią – zadał bardzo trafne pytanie, na które jak najszybciej, póki nie jest jeszcze za późno, powinno odpowiedzieć sobie polskie społeczeństwo:    


,,To jest naprawdę smutne, a dla wielu dramatyczne, że trzeba uciekać się do takich zabiegów by przeżyć. Tak kombinowaliśmy za niemieckiej, a później sowieckiej okupacji. Kto teraz nas okupuje?”.        

Więcej na stronie:   
https://wiadomosci.wp.pl/szczecin-lodowisko-otwarte-mimo-zakazu-na-srodku-kwiaty-6593209945799456a

Opracowanie BC 

Źródło:   

Dodaj komentarz