Branża turystyczna na Pomorzu umiera

Po tym jak wreszcie zima dopisała, a naród z powodu absurdalnej kwarantanny narodowej został odcięty od wszelkich uciech, sfrustrowani właściciele obiektów narciarskich na Pomorzu już widzą się w kolejce do urzędów pracy po państwową jałmużnę. Sprawa wymarłych ośrodków i stoków jest dla nich bolesna o tyle, że warunki pogodowe jak nigdy sprzyjają uprawianiu sportów, a do tego wspaniała aura zbiegła się z terminem zimowych ferii. Niestety covidowa polityka prozdrowotna(!) rządu, ruchu na świeżym powietrzu, ani niczego co mogłoby wprowadzić obywateli w dobry nastrój nie przewiduje.   

Rozgoryczenie właścicieli stoków narciarskich potęguje jeszcze bardziej fakt, że nie mogą niestety liczyć, podobnie jak gminy z południa Polski, na przychylność władzy, która najwyraźniej zdając sobie sprawę z twardego charakteru górali i lawiny niezadowolenia społecznego, którą nieliczenie się z nimi mogłoby wywołać, wolała z taką siłą nie zadzierać.            

Świadczyć może o tym fakt, że pomimo wcześniejszego apelu włodarzy nadmorskich gmin, jak i marszałka województwa zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza, do premiera RP o wsparcie branży turystycznej w całym kraju, bo w końcu nie tylko południe żyje z zimowej i świątecznej turystyki, rząd owszem ogłosił 11 stycznia program pomocy, ale skierowany wyłącznie do gmin górskich.             

Na takie stanowisko rządu zareagował tym razem marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk. W liście do premiera Morawieckiego wstawił się za poszkodowanymi koronawirusowymi ograniczeniami i zakazami, samorządami oraz firmami z północy kraju. Jak czytamy w portalu dziennikbaltycki.pl marszałek Struk zdając sobie sprawę ze skali zapaści, w jakiej znalazła się również pomorska branża turystyczna, zwrócił się do rządu o ,,równe traktowanie wszystkich samorządów”.          

Sami zainteresowani są bardzo niepewni swojej przyszłości. Brak rozwagi i jasnych zasad w działaniach rządu może zakończyć się śmiercią wielu podmiotów gospodarczych, które nie tylko, że zainwestowały duże środki w przygotowanie obiektów na sezon, ale mając złudne nadzieje na szybkie zakończenie lockdownu, muszą jeszcze znajdować fundusze na utrzymywanie obiektów w ciągłej gotowości. I co najgorsze nie wiedzą kiedy ten koronacyrk się skończy, ani o co w tym wszystkim chodzi.          

A w tym czasie dorośli obywatele, dzieci i młodzież siedzą przy komputerach i telewizorach ,,zażywając zdrówka” w słabo wietrzonych pomieszczeniach, pochłaniając straszliwe ilości zabójczej covidowej karmy, z przyzwoleniem na rekreację jedynie w … marketach.       

                
Więcej o sytuacji na pomorskich stokach na stronie:      

https://dziennikbaltycki.pl/stoki-narciarskie-takze-te-na-pomorzu-zamkniete-do-31012021-wlasciciele-rozgoryczeni-marszalek-struk-apeluje-do-rzadu-o-pomoc/ar/c1-15390245

Opracowanie BC 
Źródło:    

Get involved!

Comments

No comments yet