Branża gastronomiczna planuje pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa

Koronawirusowe ograniczenia dla branży gastro mają zostać zniesione na końcu. Restauratorzy pomimo tego, że nie ma żadnych dowodów na to, aby w lokalach gastronomicznych transmisja wirusa była większa niż w innych miejscach życia codziennego, zostali najbardziej dotknięci covidowym szaleństwem. Spontaniczne ruchy oporu zrzeszające przedsiębiorców skłonnych do otwierania biznesów wbrew rządowym bezprawnym zakazom, jak się okazało były tylko głośnym biciem piany. Kiedy przyszło co do czego, niewielu z nich odważyło się wznowić działalność gospodarczą. Pozostali wystraszyli się represji i utraty statusu porządnego obywatela, a tylko taki może liczyć na łaskę władzy.                     

Pozostaje im siedzieć cicho i modlić się o cud lub wziąć sobie do serca radę superdoradcy premiera ds. covid Andrzeja Horbana i przekwalifikować się na produkcję wielkiego dobra narodowego czyli masek rzekomo chroniących przed wirusami, albo protestować. Niestety tutaj też wola walki o swoje prawa podobnie jak nadzieja, że rząd lada moment zmieni zdanie i jednak odmrozi branżę, powoli umiera. W Gdańsku już 12 lutego, jak donosił portal gdansk.naszemiasto.pl, kiedy hotele, obiekty sportowe i placówki kultury dostały od rządu warunkowe zielone światło, pod klubem ,,Wolność” odbyła się manifestacja lokalnych przedsiębiorców z branży gastronomicznej niezadowolonych z dyskryminującej ich decyzji, pod wiele mówiącym hasłem: ,,Kiedy niesprawiedliwość jest na świecie, opór staje się obowiązkiem”.          

Dwa tygodnie później jak czytamy w portalu gdansk.tvp.pl znowu na Długim Targu w Gdańsku zebrało się kilkudziesięciu zdesperowanych przedsiębiorców, aby zaprotestować przeciwko zabijającym ich firmy i rodziny oraz skutecznie likwidującym miejsca pracy obostrzeniom, żądających ,,częściowego otwarcia gastronomii”, napędzającej wiele innych sektorów gospodarki. Wydaje się, że niestety ich słuszny protest jest jak wołanie na puszczy, z góry skazany na klęskę. Jak donosi bowiem portal innpoland.pl plany rządu wobec branży gastronomicznej nie pozostawiają żadnych złudzeń co do czarnej przyszłości wielu lokali gastronomicznych. Wiceminister resortu rozwoju Olga Semeniuk w wypowiedzi dla Radia Zet rozwiewa wszelkie nadzieje, jeśli ktokolwiek jeszcze je miał, co do szybkiego odmrożenia stacjonarnej działalności gastronomicznej: ,,Patrzymy na możliwość otwierania ogródków, funkcjonowania na otwartej przestrzeni. Musimy uzbroić się w cierpliwość”.        

Jakoś trudno liczyć na cierpliwość nie mających środków do życia gnębionych od wielu miesięcy w imię ratowania zdrowia, podobno wolnych obywateli. Być może jeśli rządzący nie zrewidują swojego stanowiska w tej sprawie przedsiębiorcy nie będą mieli innego wyjścia i może sprawdzić się scenariusz o jakim wspomniał w wypowiedzi dla portalu gdansk.naszemiasto.pl właściciel gdańskiego klubu ,,Wolność” Krzysztof Łukowicz:   

      ,,Jeżeli rząd nadal będzie nas gnębić w bandycki sposób, to wyjdziemy na ulicę, nie w formie happeningu, ale bardziej agresywnej. Nie powiem moim dzieciom, że jesteśmy bezdomni i będziemy mieszkać w lesie, bo komornik chce zabrać nasz dom. Będziemy walczyć o nasze biznesy”.       

Branża gastronomiczna w związku z bezprawnym lockdownem planuje też pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa. Interesy przedsiębiorców będzie reprezentowała Kancelaria Adwokacko-Radcowska DUBOIS i Wspólnicy, z którą Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej podpisała już w tej sprawie umowę. Jak na razie do walki o odszkodowania za lockdown przyłączyło się już kilkuset przedsiębiorców z poszkodowanej decyzjami rządu branży.            

Deklaracja przystąpienia do pozwu na stronie:    https://www.pozewzbiorowy.iggp.pl/

Opracowanie BC  

Źródło: 

Get involved!

Comments

No comments yet