Armatorzy rybołówstwa rekreacyjnego planują blokadę portu w Gdyni

Rybołówstwo rekreacyjne to, obok rybołówstwa komercyjnego, dział gospodarki morskiej żyjący z połowu ryb na Bałtyku. O ile jednak rybacy rybacy komercyjni zarzucają sieci wydobywając z głębin morza tony ryb, o tyle rybołówstwo rekreacyjne polega na zabieraniu na morskie wyprawy amatorów wędkowania. Łowią oni wtedy wybrane gatunki ryb a dzięki tej ich pasji pracę ma wielu szyprów małych, morskich jednostek.

Jednak w związku z wprowadzeniem przez Unię Europejską zakazu połowu dorsza dalsza egzystencja tych małych, nierzadko rodzinnych, przedsiębiorstw rybackich nie będzie dalej możliwa. Powodem zakazu jest zagrożenie przełowieniem stad dorsza na Bałtyku i obowiązujący obecnie zakaz połowu tej ryby, ma pozwolić na odbudowanie stad bytujących w wodach naszego morza.


Te połowy stanowiły od lat podstawę utrzymania wielu rodzin rybackich oraz właścicieli zakładów przetwórstwa rybnego. Nikt z nich nie neguje potrzeby odbudowania bałtyckich stad tej dorsza, oczekują jednak rekompensat pozwalających przetrwać ten trudny okres braku dochodów z połowu. Jak podaje portal Polskiego Radia Gdańsk: „Chodzi o możliwość złomowania jednostek, stworzenia osłony na czas opracowania przepisów przez ministerstwo i rekompensat dla załóg. Ich zdaniem potrzeba na to ok. 150 mln zł. Resort zaproponował wędkarzom 20 mln zł odszkodowania” .

W czwartek 30 kwietnia rano poszkodowani decyzją UE armatorzy rozpoczęli protest, który docelowo zakończy się sparaliżowaniem strategicznych portów – czytamy na stronie Radia Gdańsk. Około 50 oflagowanych jednostek wypłynęło o godz. 2:30 z Władysławowa w kierunku portu w Gdyni. Inne pływają też na podejściu do portu w Gdańsku, jednak na razie nie blokują nikomu dostępu do niego. Andrzej Walszaczyk ze Stowarzyszenia Sajks z Kołobrzegu, członek sztabu kryzysowego, powiedział PAP, że: – Forma protestu będzie zależała od kapitanatu w Gdyni, do którego powoli się zbliżamy. Zaczniemy od próby porozumienia. Będziemy prosili, żeby nas wpuszczono do portu. Przypuszczamy, że spotkamy się w odmową. Wówczas będziemy domagali się, aby umożliwiono wpłynięcie kilku jednostkom, by nasi przedstawiciele mogli złożyć petycję do premiera.

– My nigdy nie blokujemy toru wodnego, po prostu przepływamy. Jesteśmy niezadowoleni z poczynania rządu i chcemy to wyrazić – dodał prezes Bałtyckie-go Stowarzyszenia Wędkarstwa Morskiego w Darłowie Andrzej Antosik. – Działamy zgodnie z prawem. Nawet, jeżeli zblokujemy funkcjonowanie portów, jednostki straży granicznej oraz Morskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego będą miały niezakłócone przejście na tych obszarach wodnych.


Członek sztabu kryzysowego armatorów rybołówstwa rekreacyjnego Michał Niedźwiecki poinformował także, że nie zamierzają bawić się w politykę, ale jako normalni ludzie morza, którzy płacą podatki, walczą o swoje prawo do godnego odejścia z zawodu, na takich samych zasadach, jak rybołówstwo komercyjne i oczekują zakończenia dyskryminacji swojego środowiska. – Inne podmioty otrzymują potężne pieniądze. Rybołówstwo komercyjne, przetwórcy, akwakultura dostaną z UE 120 tys. euro tylko za to, że przez rok nie będą mogli łowić dorsza – podsumował Niedźwiecki.


Więcej na stronie Polskiego Radia Gdańsk: (https://radiogdansk.pl/ wiadomosci/item/109755-armatorzy-rybolowstwa-rekreacyjnego-rozpoczeli-protest-chca-zablokowac-port-w-gdyni).

Oprac. ŁC

Obraz. Pixaby

Get involved!

Comments

No comments yet