Rodzice dwuletniej Leny oskarżają olkuski szpital o niepełnoprawność córeczki. Sprawę bada prokuratura

Rodzice niespełna dwuletniej Lenki zarzucają lekarzom z olkuskiego szpitala niedopełnienie obowiązków. Dziewczynka od urodzenia ma bezwładną rączkę.

Lenka cierpi na porażenie prawego splotu ramiennego. Jej rodzice walczą teraz o to, by dziewczynka w przyszłości mogła ruszać bezwładną teraz rączką. Lenka od urodzenia wymaga kosztownej i skomplikowanej rehabilitacji. Za niepełnoprawność córeczki rodzice obwiniają medyków z Nowego Szpitala w Olkuszu, którzy ich zdaniem dopuścili się zaniedbań podczas porodu.

Była wyczekiwanym dzieckiem

Gdy pod koniec marca 2018 roku pani Monika Mazurkiewicz przyjechała na olkuską porodówkę w 40. tygodniu ciąży, nic nie wskazywało na to, że za kilka godzin rozpocznie się dramat. Lenka była dzieckiem planowanym, a ciąża przebiegała prawidłowo.

– Poród trwał kilkanaście godzin. W końcu lekarz, który miał wtedy dyżur widząc, że nie mogę urodzić, nacisnął mi na brzuch. Wtedy Lena przyszła na świat. Byliśmy szczęśliwi – wzrusza się pani Monika.

Rodzice nie wiedzieli wówczas, że dziewczynka urodziła się niepełnosprawna. – Nikt nam o tym nie powiedział. Dopiero gdy zaczęliśmy dopytywać dlaczego Lenka w ogóle nie rusza prawą rączką usłyszeliśmy, że to okołoporodowe uszkodzenie splotu barkowego, które minie z czasem – dodaje Marcin Szota, tata Lenki.

Mała Lenka

Rodzice dodają, że w czasie pobytu córki w szpitalu starano się bagatelizować ich problem. – Dopiero po naszych kilkunastu prośbach, Lenkę przyszedł zbadać specjalista. Przy wypisie jednak nie dostaliśmy żadnego skierowania do specjalistycznej poradni, a przecież gołym okiem było widać, że coś jest nie tak – dodają.

Żmudna rehabilitacja

Młodzi rodzice nie dali jednak za wygraną. Pomocy postanowili szukać na własną rękę. Gdyby nie ich upór i determinacja, dziewczynka mogłaby nie mieć szans na odzyskanie pełnej sprawności w ręce.

– Całe swoje życie podporządkowaliśmy rehabilitacji Lenki. Najgorsze dla mnie jako matki jest bezsilne patrzenie na jej cierpienia podczas ćwiczeń. Jest jeszcze przecież taka malutka i nie rozumie, że to dla jej dobra – mówi ze łzami w oczach pani Monika.

Dziewczynka musi być rehabilitowana kilka razy dziennie. Ćwiczenia trwają kilkadziesiąt minut. W trakcie ostatnich konsultacji na rodziców spadł kolejny cios. Okazało się, że niesprawna rączka jest krótsza od tej zdrowej.

– Na razie nie wiemy, czy operacja będzie konieczna. Zrobimy jednak wszystko, żeby Lenka wróciła do pełni sprawności – zapewniają rodzice.

Sprawiedliwości szukają w sądzie

Rodzice dziewczynki są przekonani, że niepełnosprawność ich córeczki spowodowana jest naciskiem na brzuch ciężarnej w czasie porodu. W dodatku, gdyby nie ich upór i szukanie na własną rękę przyczyn niepełnosprawności Lenki, dziewczynka nie byłaby rehabilitowana. Sprawiedliwości postanowili szukać w sądzie.

– Nasza sprawa ciągnie się już blisko dwa lata i nadal nie wiadomo, kiedy się zakończy. Boimy się, że w końcu postępowanie zostanie umorzone – mówi Marcin Szota.

Aktualnie Stowarzyszenie Wokanda, które reprezentuje rodziców Lenki, wniosło o powołanie nowego zespołu biegłych. Ich zdaniem ta wydana przez specjalistów z Uniwersytetu Jagielońskiego jest niepełna i nie odpowiada na postawione przez prokuraturę pytania.

– Chcemy, by eksperci stworzyli opinię na postawie faktycznego stanu dziecka, a nie informacji zawartych w dokumentacji medycznej, ponieważ ta w naszej opinii może być sfałszowana. Złożyliśmy już stosowne zawiadomienie w tej sprawie – wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Wokanda, Marcin Marszołek.

W olkuskiej prokuraturze postępowanie w sprawie Lenki trwa już od dwóch lat. Trwają przesłuchania. Nikt z personalu medycznego nie usłyszał zarzutów.

– Mamy nadzieję, że prowadzone postępowanie pozwoli na wskazanie winnych. Jeśli do porodu dziecko było zupełnie zdrowe, to oczywistym jest, że urazu musiało nabawić się podczas niego – podsumowuje Marcin Marszołek.

Olkuski Szpital

O zabranie stanowiska poprosiliśmy również przedstawicieli olkuskiego szpitala.

– Bardzo nam przykro z powodu tej sytuacji. Wszystkie informacje związane z tym zdarzeniem przekazaliśmy prokuraturze, która zajmuje się sprawą. Mamy nadzieję, że wszystkie wątpliwości w tej sprawie zostaną wyjaśnione – powiedziała w rozmowie z nami Marta Pióro, rzeczniczka Nowego Szpitala w Olkuszu.

Za: Gazeta Krakowska , Patrycja Dziadosz

Get involved!

Comments

No comments yet