Oświęcim. Dwie opiekunki dzieci ze żłobka Fair Play usłyszały zarzuty. Placówka zamknięta na cztery spusty

Minął tydzień od bulwersującej informacji o maltretowaniu dzieci w żłobku Fair Play przy ul. Śniadeckiego w Oświęcimiu, którego miała dopuścić się jedna z opiekunek, przy przyzwoleniu menadżerki. Najpierw zamknięto oddział żłobkowy, a we wtorek przedszkolny. Śledztwo zostało wszczęte od razu. Dzisiaj obie kobiety usłyszały prokuratorskie zarzuty. Za znęcanie się nad dziećmi grozi od pół roku do ośmiu lat więzienia.

Rodzice maluchów ze żłobka Fair Play, są przerażeni tym, co zobaczyli na filmikach nakręconych przez byłe pracownice. Emocje nie zmalały. Wcześniej tylko domyślali się, co może się dziać za zamkniętymi drzwiami.

Przemoc, krzyki i wyzwiska

– Cały czas byłam przekonywana, że wszystko jest w należytym porządku – wyznaje płacząc Anna Guzik, mama niepełnosprawnego dziecka.

– Kiedy odebrałam syna z rozbitymi ząbkami, usłyszałam, że spadł na podłogę z kolegi, wprost na klocek. Teraz jestem skłonna uwierzyć, że było inaczej. Podobnie, jak z siniakami, które „przynosił” z przedszkola – dodaje.

Anna Guzik pokazuje nam nagranie, na którym widać, jak zdenerwowana opiekunka, łapie jej syna za jedną rękę i rzuca nim na podłogę korytarza, przy okazji gasząc światło.

– Na nagraniu widać i słychać, co robili pracownicy żłobka z moim i innymi dziećmi. Teraz szefostwo kłamie w żywe oczy. Nie ma usprawiedliwienia, dla takiego traktowania dzieci. Jak się ich nie lubi, to się wybiera inną pracę, a nie w przedszkolu. Nie spocznę, nim sprawa nie zostanie doprowadzona do końca, a odpowiedzialne osoby nie trafią do więzienia – mówi zdenerwowana kobieta.

Dzieci miały być wycierane ścierką do podłóg, za karę zamykane w schowkach na narzędzia, szarpane i zmuszane do lizania podłóg.

– To niewyobrażalne – grzmią internauci.

– Ludzie oddają dzieci pod opiekę, a tu zamiast opieki to znęcanie się nad – napisał Ma Tek Hermet.

– To się normalnie w głowie nie mieści, że żaden z pracowników nie znalazł w sobie choć odrobinę empatii i nie zareagował w porę oraz nigdzie tego nie zgłosił – napisała Ania Waliczek.Gazeta Krakowska pierwsza poinformowała o tej bulwersującej sprawie

W ubiegły piątek (3 stycznia) mury placówki opustoszały. Rodzice nie posłali jak co rano swoich dzieci do żłobka, przyszli jedynie po ich rzeczy. Właścicielka placówki przekonywała, że nie miała o niczym pojęcia. Natychmiast zwolniła pracownicę, która miała się znęcać nad dziećmi, dyscyplinarnie. Z pracą pożegnała się również osoba zarządzająca żłobkiem (matka właścicielki), a grupa żłobkowa została rozwiązana.

Do końca stycznia przedszkole miało działać bez zmian. Jak przekonywała właścicielka, na prośbę rodziców, którzy byli zadowoleni z pracy opiekunek i funkcjonowania przedszkola.
W poniedziałek rodzice otrzymali informację, że i przedszkole jednak zostaje zamknięte.

– Ze względów bezpieczeństwa i komfortu zarówno dzieci, jak i pracowników, jesteśmy zmuszeni zawiesić również tymczasowo grupę przedszkolną. Przynajmniej na czas wyjaśnienia sprawy

– wyjaśnia Barbara Gawryluk, właściciel placówki. – Dołożymy wszelkich starań, aby przedszkole mogło dalej funkcjonować. Będziemy Państwa informować o toku postępowania. Jest nam bardzo przykro, że zostali Państwo postawieni w takiej sytuacji – dodaje.

Placówka szukała nowych pracownic

Oferta pracy, zaintrygowała naszą rozmówczynię. Pani Klaudia znalazła ofertę na OLX pod koniec ub. roku. Już 31 grudnia złożyła aplikację, a już 2 stycznia została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną.

– Pani z którą rozmawiałam wydała mi się bardzo miła, za to przeraził mnie rozlany jogurt w niewielkim korytarzu, którym nikt się na zajmował przez długi czas, ale najgorsze miałam dopiero usłyszeć – opowiada pani Klaudia, absolwentka resocjalizacji z profilaktyką. – Zaproponowano mi pracę z maluchem niepełnosprawnym, do której nie mam wykształcenia oraz opiekę nad innymi dziećmi. Od razu zaoponowałam, że nie mam odpowiedniego wykształcenia. Nie miał znaczenia dla tej sympatycznej pani. Po namyśle zdecydowałam, że nie podejmę się tej pracy, bo czułam, że może mnie przerosnąć, jako osobę bez kwalifikacji. Składałam ofertę jako pomoc, a nie wychowawca – dodaje.

Chciała odebrać dokumenty, ale kontakt się urwał. Dopiero po przeczytaniu artykułu na naszym portali internetowym zrozumiała, dlaczego.

– W pierwszym momencie nie wierzyłam w to, co czytam – wyznaje pani Klaudia. – Sama jestem matką i wiem, co przeżywają rodzice oddając dziecko pod opiekę innym – dodaje. Po dokumenty ma się zgłosić w piątek.

Oprócz rozlanego jogurtu, niewielkich pomieszczeń i zapachu smaru z sąsiadującego z placówką salonu samochodowego, pamięta „czarnulę”, która gra pierwsze skrzypce w filmiku o znęcaniu.

Policja i prokuratura badają sprawę

Monitoring z placówki oraz od innych osób, już w piątek zabezpieczyła oświęcimska policja. Rodzice złożyli też zawiadomienie o nieprawidłowościach dotyczących opieki nad małoletnimi do oświęcimskiej prokuratury. Śledztwo natychmiast zostało wszczęte. W dzisiaj (czwartek 9 stycznia) obie panie, mające 50 i 51 lat, usłyszały zarzuty.

– Psychicznego i fizycznego znęcania się nad małoletnimi dziećmi – informuje Mariusz Słomka, zastępca prokuratora rejonowego w Oświęcimiu.

Wobec kobiet zastosowane zostały środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonymi dziećmi i ich rodzicami.

Podejrzane nie przyznały się do zarzucanych im czynów. Jedna z nich to opiekunka, druga – menadżerka. – Obie sprawowały zarazem opiekę nad dziećmi – zaznacza prokurator Słomka.

Za znęcanie się nad dziećmi grozi od pół roku do ośmiu lat więzienia.

Miasto też prowadzi czynności

Możliwe, że przedszkole i żłobek już nie zostaną ponownie otwarte.

Zgodnie z ustawą o opiece nad dziećmi do trzech lat, miasto ma obowiązek prowadzenia rejestru żłobków czy klubów dziecięcych. Placówka Fair Play, jest zarejestrowana w Urzędzie Miasta i była już kontrolowana.

– Pod koniec października ubiegłego roku odbyła się planowa kontrola w żłobku, określona uchwałą Rady Miasta Oświęcim. Do urzędu nie docierały żadne sygnały o nieprawidłowościach – informuje Katarzyna Kwiecień, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Oświęcim. – W piątek 3 stycznia po doniesieniach prasowych prezydent Miasta Oświęcim wydał decyzję o przeprowadzeniu doraźnej kontroli – dodaje. Jej wyniki też poznamy niebawem.

AUTOR:Monika Pawłowska – Gazeta Krakowska

Get involved!

Comments

No comments yet