Kradzież własności narodowej: Polskiego Domu Opieki Antokol w Londynie

Poniżej publikujemy informację przysłaną do nas z Londynu wskazującą na kolejną próbę zawładnięcia i kradzieży nieruchomości emigracji niepodległościowej. Na końcu materiał na ten sam temat w Naszym Dzienniku oraz kuriozalne pismo z biura polonijnego senatu "RP", z którego wynika, że osoby karmione polskim chlebem i biorące ciężkie pieniądze za pełnienie swych funkcji umywają ręce od koniecznych działań w obronie majątku narodowego pozostawionego przyszłym pokoleniom przez patriotyczną Polonię!

Oto przysłana korespondencja:

Dzień dobry!

Wygląda na to, że sprawa Polskiego Domu Opieki Antokol ( dawniej Dom Kombatanta Antokol ) jest znacznie szersza. Więcej w załączniku.

Do głowy dochodzi jedna myśl, że mamy do czynienia z jakąś zorganizowaną grupą, która niestety legalnie z brytyjskim prawem przejmuje w prywatne ręce  własności Narodu Polskiego. Przejmują i coraz częściej wyprzedają własność po polskich uchodźcach i kombatantach.

Antokol Polish Care Home

senior care assistant

Bartosz Zienkiewicz

Protestuje przeciwko przejęciu majątku polskiej emigracji na terenie Wielkiej Brytanii w tym przypadku historycznego Antokol Polish Care Home 45 Holbrook Lane Chislehurst London BR7 6PE, dawniej Dom Kombatanta Antokol.

Protestuje przeciwko nierespektowaniu przez obecny zarząd TESTAMENTU założycieli domu Antokol. Zgodnie z TESTAMENTEM, dom ten służył i miał służyć Polakom oraz zasłużonym wobec Polski. Kluczowe jest tu słowo służyć, które jest obce obecnemu zarządowi.

Antokol powstał w r. 1951 z inicjatywy Komitetu Obywatelskiego Pomocy Uchodźcom Polskim w Wielkiej Brytanii.  Uroczystego aktu poświecenia Domu, dokonał ks. prałat Władysław Staniszewski w obecności Prezydenta RP Augusta Zaleskiego, gen. Wł. Andersa i rządu. Paragraf pierwszy regulaminu tego Domu – dla „ludzi zasłużonych wobec Polski, bojowników o niepodległość i tych, którzy życie swoje poświęcili służbie publicznej, czy też nauce i twórczości polskiej". Konsul Karol Poznański, jako przewodniczący Komitetu Obywatelskiego Pomocy Uchodźcom naświetlił cel, jaki przyświecał Komitetowi, gdy Dom ten organizował. Konsul Poznański oświadczył, że Antokol powstał z troski o los ludzi starych i niezdolnych do pracy fizycznej a cennych dla kultury polskiej, czy to ze względu na swe zasługi dawne, czy ze względu na wytwarzane wciąż jeszcze przez nich wartości w dziedzinie twórczości umysłowej i duchowej(...)".

Polityka dezinformacji oraz brak informacji, którą od lat stosuje obecny zarząd domu Antokol powoduje, że społeczność polska, a nawet rezydenci oraz ich rodziny, czy pracownicy wiedzą mało, a najlepiej żeby nie wiedzieli nic. Zarząd w "opiekowaniu się" domem Antokol zasłania się hasłem confidentiality czyli poufność. Wygląda to na celowe działanie. Widocznie zarząd ma w tym jakiś plan i coś ważnego do ukrycia. Obecna nowa polityka zarządu Antokolu tj. przyjmowanie dla zysku brytyjskich rezydentów i niszczenie mowy i kultury polskiej tego domu to zbrodnia.

Moje odkrycie o nierespektowaniu TESTAMENTU założycieli i darczyńców Atokolu zakończyło się rozmową z członkiem zarządu panem Zbigniewem Lisem. W rozmowie tej tłumaczyłem, że Antokol jest majątkiem polskim, że to Dziedzictwo Narodowe. W odpowiedzi usłyszałem, "że Polskość i Polska nie mają z tym nic wspólnego, że to jest prywatny dom opieki i mogą robić co chcą w ramach działalności, że oni tutaj rządzą".

Myślałem, że "odpowiedzialny" zarząd został powołany do opieki nad tym historycznym miejscem. Niestety angielskie prawo jest tak skonstruowane, że wystarczy wejść do zarządu w tym przypadku Antokolu, z czasem obstawić się swoimi, pracować niby non-profit ( "misja charytatywna"), a w świetle prawa stajesz się prywatnym właścicielem nieruchomości. Z czasem zarząd będzie mógł np. sprzedać "nierentowną" nieruchomość, a pieniądze trafią do prywatnych kieszeni zarządu. Znamy takie przypadki. Ot chwalebna działalność non-profit.

W dalszej burzliwej rozmowie odpowiedziałem panu Lisowi, że dla mnie właścicielami Antokolu są w zasadzie rezydenci, którzy płaca nasze pensje, którzy płacą za wszystko i wypada z nimi konsultować zmiany polityki domu, zwłaszcza jeśli wcześniejsze ustalenia były inne. Usłyszałem od pana Lisa drwiącą z rezydentów odpowiedz: " czy klienci kupujący w Marks & Spencer są właścicielami Marks & Spencer? 

Typowo bezwzględne, prywatne, biznesowe podejście. Trzeba wiedzieć, że pan Zbigniew Lis to z wykształcenia ekonomista, wykładowca Portsmouth Business School, University of Portsmouth. Pan Lis był zaangażowany w próbę sprzedaży Polskiego Ogniska w Londynie. Na szczęście do tej pory Ognisko udało się uratować ale na jak długo? 

Tacy ludzie nie przestaną niszczyć i zawłaszczać tego co należy do Narodu Polskiego.

Wierzę, że do końca roku 2018 sytuacja Antokol Polish Care Home zostanie wyjaśniona, a TESTAMENT będzie nadal realizowany przez uczciwy i patriotyczny zarząd.

 

Antokol Polish Care Home

senior care assistant

Bartosz Zienkiewicz