Sprawa Pawlaka - o co w niej chodzi? Jerzy Targalski dla Frondy

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Co sądzi Pan o dzisiejszym tekście, który ukazał się na łamach „Sieci” dot. powiązań Waldemara Pawlaka z Moskwą?

Dr Jerzy Targalski: Bardzo dziwi mnie to, że dopiero teraz media poświęcają tej spawie tyle uwagi. Parę lat temu, o powiązaniach Waldemara Pawlaka z Moskwą, pisała już Gazeta Polska, wtedy to jedne środowiska bardzo się oburzały, drugie natomiast robiły wszystko, aby sprawę wyciszyć. Dziennikarze „Sieci” publikując ten tekst, nie odkryli niczego nowego, to wszystko zostało już wcześniej opisane. Jest to zatem typowy zabieg „odgrzewania starych kotletów”.

Dlaczego zatem, kiedy „Gazeta Polska” wpadała na trop, nikt poważnie nie zajął się sprawą?

Ludzie po prostu się bali. Wtedy to, obowiązywała zasada wiecznej przyjaźni z Rosją.

Kto się bał?

Elity polityczne i dziennikarze. Nikt nie chciał wtedy poruszać spraw, które powodowałby straty na „koncie własnym”. Nic zatem się nie zmieniło poza samym faktem, że kto inny sprawował wtedy władzę. Rządy PO-PSL były zainteresowane współpracą z Rosją i podporządkowaniem, czy uczynieniem z Polski kondominium niemiecko-rosyjskiego. Teraz sytuacja się zmieniła. Niemcy nie mają już władzy zwierzchniej nad Polską –dziś kontrolują tylko naszą gospodarkę. W związku z tym nagle wszyscy stali się w stosunku do Moskwy odważni.

Czy sprawa Pawlaka może mieć drugie dno?

Z racji, że Waldemar Pawlak jest członkiem PSLu, może wkrótce okazać się, że znaczna część jego partyjnych kolegów przejdzie do PiSu, aby tylko utrzymać stanowiska w Samorządach, gdyż tam można kraść. Sprawę Pawlaka uważałbym za działanie wyprzedzające posunięcie PSLu, który chce się dostosować do nowej koniunktury politycznej i zmienić sojuszników za cenę dalszego okradania Polski Samorządowej. Nikt nie ma wątpliwości, że PiS nie będzie miał wystarczającej ilości kandydatów do objęcia stanowisk w Samorządach, dobranie ludzi z PSLu będzie zatem nieuniknione.

Czy jednak dziś, w obecnym układzie politycznym możemy liczyć na to, że Waldemar Pawlak zostanie rozliczony?

Nie, nie możemy na to liczyć – w Polsce nikt za nic nie będzie rozliczony. Z pewnością czeka nas krzyk medialny i tyle. Zasada jest prosta: „im mniej rozliczeń, tym więcej mówienia o sprawie”. Natomiast trzeba podkreślić, że aby kogokolwiek rozliczać, trzeba po pierwsze mieć odwagę, a po drugie nie można tkwić w różnych powiązaniach. W Polsce niestety wszyscy są ze sobą w jakiś sposób powiązani, dlatego poza kłótnią w telewizji żadnych rozliczeń nie ma i nie będzie.

Czyli ta cała sprawa z Waldemarem Pawlakiem jest tylko show medialnym?

Odgrzewanie dziś tej kwestii zdecydowanie tak. Trzeba o czymś pisać, trzeba nadać czemuś charakter sensacji. Tak jak od dwóch miesięcy „niezależni dziennikarze” piszą o tym, że trzeba wprowadzić przezroczyste urny przy głosowaniu, a tymczasem wiemy, że zostały one sprowadzone w lipcu 2016 roku. Wiem o tym, że dziennikarze mogą być kretynami, jednak wypisując te brednie okazują pogardę swoim czytelnikom.

Sam Waldemar Pawlak odniósł się do tej sprawy i na jednym z portali społecznościowych napisał, że „Prawdopodobnie artykuł w tygodniku ma zakłamać fakty i odwrócić uwagę od odpowiedzialnych za decyzje i zaniedbania w 2006 roku”. Czy zatem były wicepremier częściowo mówi prawdę?

Szuka on raczej winnego. Jeżeli ktoś jest odpowiedzialny – jak Pawlak za ten kontrakt – to musi zrzucić winę na PiS. Podobny mechanizm stosuje dziś Rafał Trzaskowski mówiąc, że za rozkradanie kamienic odpowiedzialny w Warszawie był PiS. Cała sprawa, po medialnym show zakończy się zbiorową amnezją.

Nie brzmi to zbyt optymistycznie…

Nie jest, ale Polacy to lubią. Nasi rodacy chcą, aby „wszyscy się kochali”.

Czy to źle?

Jeżeli ktoś chce jedności między klawiszami, a więźniami, to będzie ją miał.

A jeśli pewien procent oczekuje czegoś innego, od tego o czym Pan wspomina?

Nie ma to znaczenia, gdyż tych ludzi jest zdecydowanie za mało. Zdecydowana większość chce jedności wszystkich ze wszystkimi, nie uwzględniając przy tym różnicy interesów. Polacy nie nadają się do demokracji, bo nie rozumieją na czym ona polega. Demokracja nie polega na jedności…

A na czym polega Pana zdaniem?

Demokracja to spór pewnych wspólnych wartości, jest to dyskusja, różne warianty, rozwiązania, poglądy, które wyrażane są w ramach wspólnych wartości. Polacy nie mają żadnych wartości wspólnych – bo nie może o być mowy o zrównaniu wartości patriotycznych z Targowicą – a po drugie uważają, że największym szczęściem jest jedność poglądów. Polakom najbardziej odpowiada epoka Gierka – jedność moralno-polityczna Narodu. Tylko Gierek jest w stanie Polaków zaspokoić, dlatego tylko o nim marzą. Naród z partią, partia z Narodem. Nieważne jaka, ważne by było wiadomo co myśleć – bo Polak, który sam musi myśleć jest bardzo nieszczęśliwy.

Dziękuję za rozmowę.