Minister bąknął o akcji WIDELEC? Będą konsekwencje, czy tylko gadanie?

http://www.fronda.pl/a/jerzy-targalski-dla-frondy-bezprawie-z-czasow-po-nalezy-zakonczyc-nie-ma-usprawiedliwienia-da-brutalnosci-policji,93804.html

Jerzy Targalski dla Frondy: Bezprawie z czasów PO należy zakończyć. Nie ma usprawiedliwienia dla brutalności policji

Luiza Dołęgowska, fronda.pl: W czasie ostatnich obrad Sejm zajmował się sprawą śmierci Igora Stachowiaka, aresztowanego we Wrocławiu oraz materiałem TVN, który ukazał się po roku od zajść i który ma wskazywać, że mężczyzna stracił życie z powodu porażenia paralizatorem. Co Pan sądzi o tej sprawie?

Jerzy Targalski, politolog, historyk: 

Czy pod wpływem paralizatora - tego nie wiadomo. Jest sprawa jasna, że został zamordowany na komisariacie. Tutaj są dwa aspekty tej sprawy.  Z jednej strony to oczywiście jest wina Ministra Błaszczaka, który zawsze staje po stronie policji. Przypominam - kiedy była prowokacja w Gdańsku i policjanci rzucili się na Marysię Kołakowską, to pan Minister Błaszczak udawał, że wszystko jest w porządku i chwalił interwencję policji, kiedy przekazał jasny sygnał „tam wszystko wolno”. PO prostu bał się zaprowadzania porządku w policji, która po akcjach typu ,,widelec'', była rozbestwiona. Więc to jest ten aspekt winy rządu.

Dalej wchodzi kolejna kwestia, że kiedy wielokrotnie różne osoby miały ponieść konsekwencje, za akcję ,,widelec'' i kiedy żądaliśmy pociągnięcia winnych do odpowiedzialności, to Minister Błaszczak udawał głuchego, ślepego, niemego. W ogóle nic nie widział, nic nie pamiętał i nic nie robił. Ale kiedy Grzegorz Schetyna bezpośrednio zaatakował go w Sejmie, to nagle PiS sobie przypomniała akcję „widelec”.

Więc co to oznacza?

Oznacza to tyle, że kiedy zwolennicy rządu czegoś od niego żądają albo go krytykują, to rząd to lekceważy. Ma swoich zwolenników w głębokim poważaniu,  bo uważa, że ich obowiązkiem jest popieranie i nie trzeba brać pod uwagę w żadnym wypadku ich głosów - czyli lekceważenie totalne. Natomiast kiedy opozycja zaczyna atakować, to nagle oni reagują. Oczywiście jest to reakcja czysto teatralna, bo założę się, że żadne działania w kierunku pociągnięcia do odpowiedzialności winnych akcji ,,widelec'' nie nastąpią. To jest tylko teatr na potrzeby utarczek w Sejmie.

Drugi, poważny aspekt to jest to, co zrobił TVN. Oczywiście TVN wziął moim zdaniem udział w prowokacji. Pamiętam podobną sytuację, choć na inną skalę w Bułgarii, w '90 roku, kiedy też nagrano taśmy. Leżały sobie one spokojnie, a kiedy doszło do walk klanowych w partii komunistycznej, to nagle te taśmy wypłynęły i doprowadziły do obalenia ówczesnego prezydenta Petyra Mładenowa. I tak samo tutaj - taśmy sobie spokojnie leżały, i czekały na moment, kiedy to - nazwijmy - ośrodek kierowniczy opozycji uzna za właściwe do dokonania ataku. TVN otrzymał polecenie i taśmy uruchomił. Tak uważam, że mniej mniej-więcej było.

Pytanie, dlaczego szefowie MSWiA nie wiedzieli o tym?

Nie wiedzieli, bo może nie chcieli wiedzieć, a dowodem jest reakcja ministra Błaszczaka na prowokację w Gdańsku przeciwko Marii Kołakowskiej. Czyli po prostu jeżeli się nie chce wiedzieć, to się nie wie. Natomiast samo nagranie filmu, odpowiednie odczekanie, wybranie momentu,  jego puszczenie - jest to precyzyjna operacja, polegająca na prowokacji, bo jest sterowana oczywiście, przez służby specjalnie, komunistyczne, które jak zawsze są bezkarne.

Jakie w związku z tym powinny zapaść decyzje - co rząd powinien zrobić, żeby zapobiec  takim sytuacjom w przyszłości?

Rząd powinien mieć wolę kontrolowania tego, co się dzieje na posterunkach policji, a przede wszystkim powinien wysłać jesny sygnał policji, że bezprawie okresu Platformy się skończyło. Powinien jasno dac do zrozumienia, że znęcanie się nad ludźmi, nie ważne nad kim, ale w ogóle sam fakt znęcania się na komisariatach będzie bezwzględnie ścigany i winni zostaną bezwzględnie pociągnięci do odpowiedzialności.

Jeżeli taki sygnał zostanie jasno wysłany, w postaci decyzji kadrowych, to na pewno to policjanci zrozumieją, bo jak zrozumieją komendanci posterunków i komendanci wojewódzcy i powiatowi, to będą pilnowali swoich podwładnych. To działa na tej zasadzie. Podwładni robią co chcą, bo wiedzą, że zwierzchnicy będą z tego zadowoleni, albo co najwyżej udadzą, że nic nie wiedzą. A jeśli zwierzchnicy udadzą, że nic nie wiedzą to I Minister Błaszczak uda że nic nie wie, albo nie będzie chciał wiedzieć.

Czyli z jednej strony jest wina rządu, a z drugiej trzeba pamiętać, że była to precyzyjnie przygotowana prowokacja przez ośrodek bezpieczniacki,  kierujący opozycją.

Jednak jest odczuwalna wyraźna poprawa bezpieczeństwa obywateli - czy w tym wymiarze widzi Pan zmiany?

Tak, ale to jest poprawa bezpieczeństwa, między społeczeństwem a elementem krminalnym to jest w tym kierunku. Natomiast tutaj chodzi o to, że nie możemy się bać policjanta, że dostaniemy się na komisariat i tam nas przypadkowo zatłuką albo będą stosowali takie metody. 

Dziękuję za rozmowę.