Igor Tuleya

Imię: 
Igor
Nazwisko: 
Tuleya
Kariera: 

Sędzia Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów (do jesieni 2013), Sądu Okręgowego dla Warszawy.

W styczniu 2013 roku sędzia Igor Tuleya został odwołany z funkcji rzecznika Sądu Okręgowego w Warszawie. Kierownictwo sądu podjęło tę decyzję po publikacjach dotyczących współpracy matki Tuleyi z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa.

Opis: 

4 stycznia 2013 roku sędzia Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów skazał kardiochirurga dr. Mirosława G., oskarżonego o korupcję i mobbing, na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę za przyjęcie 17,5 tys. zł od pacjentów.  

Podczas odczytywania uzasadnienia wyroku w procesie dr. Mirosława G. sędzia Tuleya ocenił taktykę CBA jako "przerażającą". - Budzi to skojarzenia nawet nie z latami 80., ale z metodami z lat 40. i 50., czasów największego stalinizmu - mówił sędzia.

W pisemnym uzasadnieniu wyroku ws. dr. Mirosława G. sędzia Igor Tuleya powtarzał skandaliczne tezy, które ogłosił podczas ustnego ogłaszania wyroku w styczniu. Przekonywał, że CBA za czasów rządów PiS-u stosowało niebezpieczne metody, przywodzące na myśl działania państw totalitarnych.

Pół roku później sędzia Tuleya twierdził, że działania służb "stanowią wyraz pogardy dla drugiego człowieka, która właśnie jest podstawą każdego totalitaryzmu" - informował serwis RMF24.pl.

Sędzia Igora Tuleya  złożył zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga o możliwości złożenia fałszywych zeznań przez pięciorga świadków w procesie kardiochirurga dr. Mirosława G. Kiedy Prokuratura stwierdziła, że nie widzi żadnych podstaw do wszczęcia śledztwa, Tuleya zapowiedział, że będzie rozważał złożenie zażalenia na odmowę wszczęcia śledztwa, choć decyzja była już prawomocna i nie można się już od niej odwołać (luty 2013). 

Igor Tuleya razem z Julianem Grochowiczem i Marią Turek orzekał w procesie lustracyjnym (2013) Hanny Gęściak-Wojciechowskiej, szefowej Rady Dzielnicy Ochota (), w czasach PRL-u dziennikarki, a w III RP działaczki Platformy Obywatelskiej, która figuruje w archiwach służb specjalnych PRL jako tajny współpracownik “Akne” (1985). Matka sędziego Lucyna Tuleya została zarejestrowana jako TW Lucyna. Wcześniej przez 30 lat pracowała z agenturą jako funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa w biurze „B" MSW. Do momentu przejścia na emeryturę (1988 r.) zajmowała się pracą z agentami komunistycznej bezpieki, którzy donosili na dyplomatów i pracowników ambasad. Już jako emerytka SB została tajnym współpracownikiem biura „B" – prowadziła 10 tajnych agentów.

Ojciec sędziego Witold Tuleya był także funkcjonariuszem MSW i odbył długotrwałe przeszkolenie w Moskwie. Został m.in. skierowany przez MSW PRL na studia doktoranckie Akademii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ZSRR.

Igor Tuleya nie widział powodów do wyłączenia się z orzekania w sprawie Hanny Gęściak-Wojciechowskiej.

W 2002 roku sędzia Igor Tuleya orzekał m.in. w sprawie przeciwko komunistycznemu śledczemu Tadeuszowi Szymańskiemu, który zasłynął z wyjątkowego okrucieństwa w stosunku do więźniów. Jako funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie znęcał się nad żołnierzami polskiego podziemia. Szymański dopiero w latach 90. został oskarżony o znęcanie się nad więźniami politycznymi w czasach stalinowskich. Ze zgromadzonych materiałów wynikało, że oprócz „normalnego” bicia i kopania, ulubionymi torturami stosowanymi przez Szymańskiego były m.in. umieszczanie w karcerze, wielogodzinne stójki przy otwartym oknie (nawet zimą, przy jednoczesnym polewaniu zimną wodą), klęczenie na betonie z miednicą pełną wody w rękach. Proces kata X pawilonu trwał trzy lata. Prokuratura, opierając się na kodeksie karnym z 1932 r., chciała dla niego maksymalnej kary 7,5 lat więzienia, ale sędzia Igor Tuleya wydał wyrok pięciu lat. „To wyrok symboliczny, trudno przeliczyć go na miesiące czy lata cierpień pokrzywdzonych przez niego ludzi” – mówił w uzasadnieniu wyroku.

21 listopada 2013 roku sędzia Igor Tuleya uniewinnił Jerzego B., przywódcę tzw. „gangu mutantów”,   od zarzutu zabójstwa w 2002 r. policjanta podczas głośnej strzelaniny w podwarszawskich Parolach. Przestępcy pomylili rozładowujących tira policjantów z konkurencyjnym gangiem. Postanowili ciężarówkę odbić.

Uniewinniając gangstera ws. zabójstwa policjanta, sędzia Tuleya skazał Jerzego B., pseudonim Mutant vel Jurij vel Szuryga, na 12 lat więzienia za kierowanie rozbojem, który skończył się strzelaniną i śmiercią szefa sekcji kryminalnej komendy w Piasecznie Mirosława Żaka. Prokuratura wnosiła o dożywocie. Poprzednio, w 2008 roku Jerzy B. został skazany na 15 lat, ale wyrok ten uchylono i skierowano do ponownego rozpatrzenia. Tulya zmienił ten wyrok .

Jak powiedział sędzia Igor Tuleya w uzasadnieniu wyroku, sąd z braku wystarczających dowodów nabrał niedających się usunąć wątpliwości, czy to rzeczywiście B. oddał śmiertelne strzały, bo mogli oddać je jego wspólnicy Robert Cieślak i Igora Pikusa (mieli broń automatyczną). Sąd zakwestionował będące podstawą oskarżenia zeznania policjanta, który mówił, że - jako jedyny - widział B. strzelającego do Żaka i zapamiętał go. Sąd podkreślił, że „zapadał wtedy zmrok i padał śnieg”.

Funkcja: 
Pracuje: